-W sumie, zaraz nadejdzie zmrok, a ja wraz ze smoczycą musimy mieć jakieś schronienie. -odrzekła.
Wyszłyśmy z mojej jaskini i pokierowałyśmy się w stronę jeziora, tam była duża, wolna jaskinia w sam raz dla ich duetu.
-Co powiesz o jaskini nad jeziorem? -uśmiechnęłam się.
-Byle, była..
-Tak jest duża, twoja towarzyszka spokojnie się tam zmieści. -powiedziałam, przerywając jej.
-Heh, to znakomicie. Ruszajmy.
Snow zawołała Veyre i wsiadła na nią, kiedy powiedziała że szybciej będzie tym środkiem transportu mina mi zbledła.
-Smo-smo-smokiem chcesz tam lecieć..-powiedziałam zażenowana.
-No tak, będzie szybciej i lepiej. -powiedziała zadowolona.
Jakoś dałam się namówić i wsiadłam na grzbiet jej 'wierzchowca'. Lot nie przebiegł najlepiej. Smoczyca ciągle wpadła w dziury powietrzne co powodowało turbulencje, w pewnym momencie myślałam, że puszczę pawia i zabrudzę nieco 'tapicerkę', lecz na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Mimo, koszmarnego lotu - jak dla mnie, bo Snow najwyraźniej była już przyzwyczajona, lądowanie przebiegło poprawnie. Veyra wylądowała delikatnie i nie odczułam żadnego większego dyskomfortu.
Oniemiała, potargana zeskoczyłam z grzbietu smoka i ucałowałam ziemię. Snow i Veyra spojrzały na siebie znacząco. Kiedy już nieco ogarnęłam futro i chęć zwymiotowania minęła, udałyśmy się w miejsce, gdzie była ów jaskinia.
<Snow? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz