Z samego rana Touka wysłała mnie na sprawdzenie granic terenów, aby sprawdzić jak duże szkody wyrządziła nocna śnieżyca i muszę przyznać, że ciężko mi było się przemieszczać przez wysoką warstwę śniegu, który w dodatku był świeży i puszysty, uniemożliwiając mi poruszanie się po jego powierzchni. Stawiałam małe, równe kroki co chwilę się rozglądając, albo włażąc na gałęzie drzew upewniając się, czy wszystko jest w porządku, a przez las roznosiły się tylko co jakiś czas moje pojękiwania, albo odgłos ciała, które boleśnie styka się z ziemią
- Gdzie teraz..?- mruknęłam do siebie, rozglądając się dookoła. Tak w sumie, to nadal się gubiłam na tych terenach i tylko dzięki niektórym, charakterystycznym szczegółom potrafiłam się odnaleźć. Uśmiechnęłam się do siebie, widząc płaską powierzchnię-zamarznięte jezioro, pokryte grubą ilością śniegu. Delikatnie dmuchnęłam w taflę, a moce same spowodowały osunięcie się śniegu na brzegi. Zgrabnie przebiegłam po lodzie i już byłam na drugim jego końcu.
W sumie, to mogłam być z siebie dumna, nie zgubiłam się po trzech minutach od wyjścia z jaskini.
Ruszyłam dalej czujnie obserwując teren, lecz to nie wzrok, tylko słuch zaprowadził mnie do jaskini, skąd usłyszałam "Proszę, pomóż mi!". Bezceremonialnie wkroczyłam do środka, a pierwsze co ujrzałam to czarną waderę, mocno przemokniętą i trochę wychudzoną
- Kim jesteś i co tu robisz?- zapytałam zdziwiona, lecz i również czułam ulgę z powodu, że nie mogło mi doskwierać zimno. Wadera obdarzyła mnie krytycznym spojrzeniem, lecz nadal twardo stałam na łapach- Znajdujesz się na terenie watahy Argentum Nocte, więc ponawiam pytanie: Kim jesteś i co tu robisz?
<Hailee?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz