Niepewnie wszedłem do jaskini Alfy, wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że cholernie się bałem..
-Halo?-powiedziałem niepewnie, lecz po chwili z ciemności groty wyłoniła się czarna wadera. Spojrzałem jej w oczy, a ona w moje, od razu wiedziałem, że mnie rozpoznała. Wydęła usta jak ryba, złapała się za głowę i usiadła na kanapie.
-Wszystko okej? -podbiegłem do niej.
-Kim jesteś? -powiedziała roztrzęsiona.
-Fade..twój brat...Zaginiony. -wyszeptałem.
Jeszcze raz spojrzeliśmy sobie w oczy. Wadera przybliżyła się do mnie i przytuliła, chyba jak najmocniej umiała. Zaczęła płakać, wspominać i radować się z tego, że odzyskała członka rodziny.
-Chwila..ja myślałam, że mam zaginioną siostrę..-szepnęła.
-Ee? To może przez to, że nasza babcia zawsze uważała mnie za twoją siostrę. -żachnąłem się.
-Racja -zaśmiała się. -Właściwie, to co się z tobą działo przez tyle miesięcy?
-Podróżowałem, zwiedzałem, prowadziłem wędrówki i takie tam. Po prostu odkrywałem świat.-skróciłem.
-Rozumiem..Dobrze, że jesteś. -przytuliła mnie ponownie.
Po całej tej sytuacji, miałem ochotę zostać z Tou i pogadać sobie jeszcze z nią, lecz przypomniało mi się o waderze, która na mnie czekała. Pożegnałem się zatem z siostrą i obiecałem, że pogawędzimy kiedy indziej. Żwawo wyszedłem z jaskini alfy i radośnie skoczyłem na Ivy. Zaskoczona odepchnęła mnie od siebie i patrzyła na mnie pytającym wzrokiem.
-Co ci się stało? -powiedziała.
-Poznała mnie, jestem taki uradowany!
Chwyciłem ją za łapy i wolno ruszyłem ku lesie. Mimo, że Ivy się wyrywała to nie puszczałem jej i dalej prowadziłem tego komicznego walca.
-Puszczaj mnie. -syknęła.
-Nie bądź taka, tylko chodź tańczyć! -złapałem ją w talii i obracałem jak zawodowy tancerz. Kiedy sam dostałem zawrotów głowy, puściłem ją, a gdy ona odzyskała świadomość, po tym korkociągu, podeszła do mnie i strzeliła mnie w pysk.
-Auu..Za co?! -wycedziłem, trzymając się za bolące miejsce.
<Ivy? Taniec się nie podobał? :D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz