-Tak.- Zgodziłam się . Byłam trochę zestresowana.Czułam się nieswojo ale starałam się być miła. Basior wstał.
-To gdzie idziemy?- Zapytał z uśmiechem.
-To najpierw pokarze Ci las.-Obydwoje zaczęliśmy iść szłam nieco zdenerwowanym krokiem . Kiba widział że się stresuje.Chciał rozładować napięcie u wadery .
-A co porabiasz w wolnym czasie ?
-Zazwyczaj wędruję w poszukiwaniu nowych magicznych roślin ale też lubię się położyć i obserwować jak chmury leniwie płyną.To mnie uspokaja.- Obydwoje weszliśmy na polanę.
-A masz tu jakąś rodzinę.
-Nie.
-To tak jak ja.
-Nom -Wyszliśmy obydwoje z polany , a przed nami ukazał się wielki ciemny las.Weszliśmy do niego.
-Zamknij oczy i zaczekaj tu chwilę.- Powiedziałam uśmiechając się do Kiby.
-Dobrze...- Kiba zamknął oczy choć trochę się bał. Zaczęłam czarować nagle pomiędzy drzewami pojawiły się świecące kwiaty i las już nie był taki ciemny i ponury.
-Dobra otwórz oczy.- Kiba otworzył oczy rozejrzał się dookoła i był pod wielkim zachwytem .
-I co podoba Ci się ?- Spytałam z ciekawością .
-Jeszcze jak .- Od powiedział ucieszony Kiba . Nagle spojrzał w moje oczy.
-Wow, jakie masz piękne fioletowe oczy.- Mówił to wpatrując się w nie. Tak oczy Stelli pięknie się mieniły w blasku fioletowych kwiatów . Zestresowałam się i zasłoniłam oczy grzywką .
-Dzięki. Chodzimy dalej jeszcze pokarze Ci wodospad.- Odwróciłam się szybko i zamachnęłam ogonem . Kibie zrobiło się głupio ale mówił co mu ślina przyniesie na język . Wstał i poszedł za Stellą.
<Kiba? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz