Ostatni raz spojrzałam w tył, upewniając się, że nikt za mną nie idzie. To jest takie głupie uczucie, gdy czujesz, że nie jesteś sam, a gdy się oglądasz, to wszystko jest tak jak wcześniej.
Burknęłam coś pod nosem, po czym się wyprostowałam i postawiłam dumnie prawą łapę na ziemi, która już lekko była przymarznięta. Zamknęłam oczy, a już po chwili usłyszałam wrzask i huk ciała uderzającego o ziemię. Podskokiem obróciłam się w tył. Najwyraźniej ktoś wystraszył się latającego samowolnie demona
-Ładnie to tak podglądać?- krzyknęłam udając oburzenie. W rzeczywistości bawił mnie niemiłosiernie widok wilka, na którym siedział zmaterializowany demon o wielkich, czerwonych oczach
- A ładnie, to tak włóczyć się po czyiś terenach?- burknęła postać- Odwołasz kolegę?- tu wskazał na demona. Przewróciłam oczami i gestem łapy kazałam przyjacielowi zestąpić z wilka, który wstał zbierając z ziemi dumę
- Mowa była o jakiejś watasze- powiedziałam z zainteresowaniem
<Ktosiu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz