- Bogowie, z nieba mi spadłeś - powiedziałam do basiora i przyłączyłam się do jedzenia - Już po rozmowie, Alfa jest przemiła, o wiele nie pytała... - przerwałam by skończyć jedzenie. Jadłam i jadłam, bałam się, że uznają mnie za niewychowaną idiotkę i sobie pójdą, ale na szczęście tego nie zrobili, zdążyłam ich polubić - To... wiele wilków jest w tej watasze? Do tej pory nie spotkałam nikogo poza wami... - próbowałam zacząć rozmowę
- Nie, aktualnie jest nas około 11, w porównaniu do innych to malutko - odparł Shibido i wziął do pyska kawałek mięsa - A tak właściwie... jakie stanowisko wybrałaś? - spytał po chwili
- Stanowisko? Yyy... przepraszam, mam problemy z pamięcią - zaśmiałam się nerwowo, szukając w głowie co mówiłam na rozmowie - chyba Strażnika Alf...
- Naprawdę? Też na nim jestem - powiedział basior obserwując swojego biegającego dookoła brata
- To świetnie! - krzyknęłam ucieszona - Tylko mam mały problem, bo nie wiem na czym ta robota polega... nigdy nie byłam w watasze, a po prostu obrona mi się spodobała... ale nie ważne. Pokażesz mi tereny? - spytałam i odeszliśmy. Po drodze rozmawiałam troszkę z Alfonso i zachwycałam się pięknymi widokami. Przez chwilę pomyślałam nawet. że mogłabym zostać tu już na zawsze, ale pewnie nie będzie to możliwe...
<Shibido?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz