sobota, 26 grudnia 2015

Od Ivy cd Fade

-Niczego zbierać nie będę- oznajmiłam wyrywając swoją łapę z jego uścisku- Ale w razie czego, pomogę Ci. Nie mam nic do stracenia- puściłam oko do wilka uśmiechając się- A teraz idź tam i walcz o siostrę- zaśmiałam się. Wilk posłał mi nerwowy uśmiech i zaraz zniknął w cieniu jaskini, a ja wiernie usiadłam...
Ale chwila...- mruknęłam do siebie- Czy ja powiedziałam, że tu na niego będę czekać?- jęknęłam łapiąc się się za głowę- Uchh... Jak mus, to mus...
Położyłam się na śniegu i wbiłam wzrok w rozpościerający się przede mną las. Szybko uniosłam głowę rozmyślając. Chyba nikt nie będzie mi miał za złe, że na chwilę pójdę coś zjeść? Wstałam rozglądając się. Jak zawsze, problem z rozpoznaniem odpowiedniej drogi...
- Uchh... To chyba tam- mruknęłam i od razu ruszyłam w wybranym kierunku, a towarzyszyć mi postanowił jeden z demonów. Tak w sumie, to pojawiają się i znikają kiedy chcą i mają samoświadomość, ale ja nimi władam z tym, że nie możemy się porozumiewać, ale... Ruszyłam pędem przez las, a czarny towarzysz zaraz za mną
-Gonisz!- wykrzyknęłam uradowana, a wilk się uśmiechnął i pognał za mną. Po kilku minutach bieganiny, o dziwo trafiłam na łąkę, czyli tam gdzie chciałam! Hurra ja! Ale tak w sumie... Nie było żadnej zwierzyny...
Ruszyłam przez polanę bez większej zadyszki, a czerwonooki podążał za mną. Od kiedy pamiętam, zawsze gdy kroczył obok mnie jeden z demonów było mi przykro, że nie mogę zamienić z nim ani słowa... No nic...
Spojrzałam w niebo orientując się, że robi się ciemno. Gestem głowy rozkazałam demonowi wrócić "do siebie", a sama wróciłam do lasu idąc w kierunku jaskini. Oczywiście po drodze rozproszył mnie zając, którego zamroziłam i zjadłam, lecz potem był problem z wróceniem na dobrą ścieżkę, nawet po swoich tropach, które zdążyły być zasypane przez śnieg, który jak na złość postanowił padać akurat w tejże chwili.
Wyszło na to, że dostałam się pod jaskinię Alfy jakieś pół godziny później, lecz zmysł węchu mi podpowiadał, że Fade jeszcze był w środku
<Fade?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz