- Co to...-Zerknęłam z niedowierzaniem na kwiatek.
- A widziałaś kiedyś nieprzystrojoną łyżwiarkę figurową ?- Basior uniósł jedną brew.
- Łyżwiarkę?! No weź... - Pokręciłam łebkiem.- Jeżdżę od jakiś 10 minut! To jeszcze nie powód by nazywać mnie primabaleriną.
Zaśmiałam się. Ale kwiatek był całkiem ładny.
- Po prostu Seven,okej?- Przechyliłam głowę, patrząc na niego błyszczącymi oczami. Czasami robiłam tak ,zmuszając podświadomie do odpowiedzi.
- No dobra.- Przytaknął.- A za to ty możesz mi mówić Fade. - I znów się uśmiechnął.
Odjechałam od niego, rozpędzając się na lodzie.
-A ty dokąd ?- Zapytał ze spokojem i nutką ciekawości.
- Skoro już umiem jeździć, nie zamierzam tak stać. Zimno tu.- Odparłam dalej jadąc przed siebie.
Zerknęłam przez ramię na lodowisko w poszukiwaniu Fade'a, ale jego już tam nie było. Mało tego. Gdy odwróciłam się z powrotem, on jechał tuż obok mnie.
Zdążyłam otworzyć tylko pyszczek, chcąc powiedzieć cokolwiek, ale basior wyprzedził mnie.
- Telepacja. - Odparł melodyjnym głosem. A ja zamknęłam się choć na chwilę.
Gdy jechałam, zrobiło mi się cieplej. Chociaż para nadal buchała z moich ust, nie czułam już otaczającego mnie zimna.
- Umiesz jeszcze jakieś sztuczki?- Zapytałam w końcu, przerywając ciszę.
- Hm, jakieś na pewno tak. Pytanie czy warto.
- Warto.
- Mamy zimę. Żywioł ziemi na niewiele się teraz zda.
- Aaa...- Na moim pyszczku zagościł uśmiech. - Czyli jednak ziemia.
- No właśnie. - Westchnął, śmiejąc się pod nosem .- Ja sobie poczekam na wiosnę. Ale ty na pewno znasz kilka sztuczek.
- O nie,nie,nie,nie- Pokręciłam łebkiem.- Jeśli mam już coś pokazywać, to tylko w nocy. TYLKO-W-NOCY. - Pokreśliłam własne słowa.
- Czemu nie?- Nagle Fade przyspieszył, wzorem sugerując że mam zrobić to samo. Po chwili jezioro się kończyło, a oboje zatrzymaliśmy się ,,z piskiem opon" nad urwiskiem. A w dolinie pod nami zauważyłam małą, lodową altankę lśniącą w blasku zachodzącego słońca. - Ładna, co?- Odezwał się z dumą w głosie.
- Skąd ty wytrząsnąłeś altanę w środku lasu?! - Zapytałam z niedowierzaniem.
- Aaa, stoi tu od zawsze. - Basior wzruszył ramionami ,mówiąc z taką łatwością jakby gadał o znalezionej na ulicy pięciogroszówce. - Ja ją tylko tu odkryłem. A teraz idealnie nadaje się do przeczekania zachodu . Zgodnie z prośbą.
Zaczął schodzić w dół, po ośnieżonej ścieżce.
- To jak?- Zapytał po chwili. - Nie zmieniłaś zdania?
Zastygłam na moment w miejscu. Nocowanie w lekko podejrzanej altanie z basiorem, którego poznałam mmm...jakieś 15 minut temu? Mój mózg i zdrowy rozsądek kategorycznie zabronili mi czegoś takiego.Ale ciekawość dalej pchała naprzód...
- Nie.- Westchnęłam, ruszając się z miejsca. - Zdanie nadal mam tamie samo!- Rzuciłam, doganiając Fade'a.
Co miałam do stracenia?
<Fade? Trochę długawe się zrobiło xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz