poniedziałek, 21 grudnia 2015

Od Touki cd Kenai'ego

-Eee, owszem mam czas, ale nie mam ochoty na trening. To oczywiście nie oznacza, że takowego nie miałam. Ja swoje treningi prowadzę wcześnie rano, wtedy kiedy księżyc żegna się ze słońcem, a słońce wita księżyc.
-Rozumiem, a gdzie prowadzisz swoje treningi, nie to, że chce cię szpiegować czy coś. - powiedział speszony.
-W głębi gór. - dodałam i odwróciłam się na pięcie, zostawiając za sobą chłodny podmuch powietrza.

***
Poszłam w swoją stronę, a basior pokierował się w stronę lasu. Jak co rano, musiałam spełnić swoje obowiązki jako alfa. Sprawdzić ubytki w lesie, obserwować granice, policzyć zwierzynę i wiele, wiele innych czynności administracyjnych. Po załatwieniu wszystkich spraw, postanowiłam odpocząć, wpadłam na chwilę do jaskini, wzięłam placek żurawinowy i ruszyłam ku wodospadowi. To miejsce było wspaniałe do głębokich rozmyślań i długich medytacji.
Po dotarciu na miejsce i rozłożeniu się, pognałam w kierunku wody, po godzinie wodnych doznań, wynurzyłam się z wody. Wtedy dostrzegłam tego samego wilka..Kenai'ego, nowego wilka w watasze.
-Co cię tu sprowadza?- syknęłam.
-Przechodziłem akurat obok..
-Aha, akurat przypadkiem? -powiedziałam, przewracając oczyma.
-No tak.- powiedział zapychając sobie usta moim ciastem.
-To ciasto, to chyba nie twoje.- warknęłam.
-Ee..No, bo wyglądało na takie dobre..i jest.
-Na zdrowie.
-Ale ja ci to wynagrodzę. Co powiesz na jelenia? Niedaleko widziałem porządne stadko, pełne dorodnych osobników.
-Nie dzięki, straciłam apetyt.
Po tych słowach ruszyłam w stronę swojej jaskini, było już późne popołudnie.

<Kenai? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz