Jeszcze przez jakiś czas brnęłyśmy przez głębokie śnieżne zaspy. Było mi już cieplej, ale wciąż doskwierał mi głód i zmęczenie. Nagle zauważyłam ciemne ślady na śniegu. Odeszłam od Ivy, chciałam zobaczyć gdzie one prowadzą. Wtedy zobaczyłam coś co sprawiło, że zrobiło mi się słabo. W śniegu leżało zakrwawione ciało, przykryte cienką warstwą śniegu.
- Aiden... - Wyszeptałam wpatrując się w martwego wilka
Oczy zaszły mi łzami, ale postanowiłam sobie, że nie będę płakać z powodu śmierci jakiegoś służącego
- Pomszczę cię - Stwierdziłam poważnie, zastanawiając się nad tym co mogło go zabić
Wtedy Ivy zauważyła, że mnie niema. Natychmiast do mnie podbiegła. Gdy stała w pewnym oddaleniu ode mnie jeszcze widocznie nie widziała krwawej plamy w białym puchu.
- Ej, co ty robisz?! Miałyśmy iść do Alfy
Ja wciąż stałam nad Aiden'em z pochylonym łbem. Nie odpowiedziałam Waderze, nawet się do niej nie odwróciłam. Ta podeszła do mnie cały czas mrucząc coś pod nosem.
- Słyszysz mnie? Mówię do cie... - Wtedy Ivy widocznie też to zauważyła.
W podskokach podbiegła do ciała, a jej pyszczek oszpecił grymas strachu
- Co tu się stało... - Wadera powiedziała do siebie
Nagle w krzakach coś się poruszyło
- Hailee tu może być niebezpiecznie, chodźmy stąd - Szepnęła do mnie
< Ivy? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz