piątek, 22 kwietnia 2016

Od Essix cd Jasper'a

Patrzę na basiora, na którego chętnie bym się rzuciła. Dlaczego więc tego nie robię? Po pierwsze, takie zasady. Jest członkiem tej watahy, a gdy się na kogoś rzucam, to nie po to, aby się przytulić, ale aby zabić. A głupia nie jestem, by nie wiedzieć, że za śmierć członka watahy mogą mnie wyrzucić. To jest główny powód. Drugim powodem, że się na niego nie rzucam jest to, że uczę się samokontroli, odkąd sprowokował mnie pewien wilk, który miał wsparcie. Do tego jeśli zadrę z jednym z watahy, reszta może się na mnie rzucić. A wrogów nie szukam, raczej świętego spokoju.
Spoglądam z obrzydzeniem na przygotowane zwierzę. Wygląda przepysznie, gdyby nie pewien fakt.
- Bardzo miłe, ale nie jadam królików. Smakują jak przepocona skarpeta - mówię i patrzę spokojnym wzrokiem na basiora, po czym się odwracam i znikam w ciemności. To było miłe, ale nienawidziłam królików. Nie smakowały mi i tyle. Może ze względu na to, że częściej jadam większe zwierzęta, z większą ilością krwi, której spożywam w ciągu dnia bardzo dużo. Takie chude króliczki nie zaspokoją mego głodu. Po za tym basior mnie zdenerwował, może nie do granic wytrzymałości, ale gdy ktoś całkowicie traci w moim oczach, tak jak ten wilk, całkowicie traci moje zainteresowanie czymkolwiek, wszystkim, czym owa postać się zajmuję. Jakoś tak mam. Nie wierzę, że każdy ma jakąś tam drugą szansę, że zmienia się na lepsze. Znacie to? Najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Jeśli basiorowi się nudzi, albo jest strasznie uparty, za pewne będzie próbował dalej. Ale jeśli mnie zdenerwuje, pobawię się jego snami.
Wracam do swojego leża, czyli kamiennego podestu wysłanego skórą niedźwiedzia, po czym kładę się. Kicham i pociągam nosem.
- Nienawidzę mieć kataru.

<Jasper? Jesteś uparty?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz