Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jasper. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jasper. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2016

Od Jaspera cd Essix

Bzzzz....Coś bzyczało mi nad uchem. Ehh..Otworzyłem leniwie ślepia i spojrzałem jak szerszeń usiadł mi na nosie. Spanikowany trzasnąłem go, a raczej siebie, łapą. Auć. Odleciał, a mi na nosie został czerwony, piękny ślad. 
-Która to już..-powiedziałem ignorując ból nosa. -Ojej, pójdę jej to zanieść. 
Zabrałem pakunek i wyruszyłem w odwiedziny. Idąc, a raczej przedzierając się przez liczne, mroczne zakamarki lasu obmyślałem przebieg sytuacji, która miała się przydarzyć zupełnie za chwilę. Głęboko westchnąłem i stojąc tuż przy wejściu do jaskini zapukałem. 
Z ciemności i mroku wyłoniła się Essix, jak zwykle z naburmuszoną miną, zupełnie jakby miała w sierści osy, które ją gryzą..To by tłumaczyło jej minę na mój widok. 
-Hej. Witaj. Czołem. Cześć. Siema. Aloha! -przywitałem się  ekscentrycznie. 
-Czego tutaj dusza twa szuka? 
-Właścicielki ów jaskini. -powiedziałem gładząc skałę. 
-Ah..wejdź. 
Pomyślałem, ze skoro zaprosiła mnie do środka, może już się nie gniewa. Kazała mi usiąść przy wejściu, tuż obok wielkiej komody, na której stały różne pierdółki. Pewnie związane są z jakimś kultem, nieco się przeraziłem. 
-W takim razie, słucham co cię sprowadza? -powiedziała patrząc mi w oczy, przeraziłem się.
-Mam prezent, ten jest nieco inny..i raczej ci się spodoba..a przynajmniej pomoże..Tak sądzę. 
Podałem jej mój czarodziejski słoik i czekałem na reakcję, Niech tylko nie mówi, że jej się nie podoba wstążka, bo ją uduszę. 

<Essix? > 

czwartek, 28 kwietnia 2016

Od Jaspera cd Essix

Przewróciłem oczami i zobaczyłem jak wadera się oddala. Prychnąłem i pomyślałem, że w zasadzie Essix mogła przyjąć podarunek mimo tego, że ''nie lubi'' królików. Ta wadera naprawdę ma coś z głową. Postanowiłem zapukać jeszcze raz.
-Czego ty chcesz, znowu. -warknęła.
-Jak to czego, przyniosłem ci podarunek.
-Już mówiłam, że nie jadam takich rzeczy.
-Bo?
-Bo to mało krwiste.
-Aha, ale mogłaś i tak go przyjąć.
Wadera pokiwała głową i poszła do wnętrza swojej jaskini. Wzruszyłem ramionami i również poszedłem do siebie, tyle, że w głowie ułożył mi się kolejny pomysł. Pomysł na to by zrekompensować waderze krzywdę, chociaż i tak pokrzywdzoną nie była. Powiedziałbym, że jest bardziej zadumana w sobie i w swoich świętych przekonaniach.
Będąc w jaskini od razu wziąłem się za przygotowania mojego magiczno-leczniczego wywaru. Wyjąłem mój stary kociołek do praktyk, odświeżyłem go, nalałem źródlanej, zimnej wody i postawiłem to wszystko na ogniu. Co prawda mało wilków mają ogniska, ale mi jako zielarzowi jest niezbędne.
Z mojej spiżarni wyciągnąłem wszystkie potrzebne mi rośliny. Zasuszone w formie bukiecików, wyjmowałem kolejno : rokietnik, mlecz, liście buku, dębu oraz rukolę. Wrzuciłem wszystko do kociołka i czekałem aż wywar będzie gotowy. Na sam koniec dodałem sok z drzewa brzozowego i wymieszałem składniki. Następnie ów wywar przelałem do słoiczka i dodałem dekoracyjny akcent - czerwoną wstążkę w białe groszki.
-Jak teraz tego nie przyjmie, to wyleje jej to na łeb. -skwitowałem i odstawiłem prezent i lekarstwo na stole by mógł ostygnąć, a sam udałem się do swego łóżka.

<Essix? Co robisz w tym czasie, kiedy Jasper śpi? >

niedziela, 24 kwietnia 2016

Od Jaspera cd Rine'a

-Nie wiem, ale może tak? - zapytałem szelmowsko.
-No to dajesz!
Wzdrygnąłem się i schowałem się w wodzie, nabrałem trochę mułu i wynurzyłem się niczym łódź podwodna. Swoim noktowizorem przeskalowałem całe otoczenie, poszukując celu ataku.
-Gdzie ten leszcz...-powiedziałem sam do siebie.
Nagle coś spadło na mnie z góry, był to basior, spadł z drzewa. Kiedy pływał tuż obok mnie postanowiłem nie być dłużny i użyłem podstępu.
-Ej Rine! Łap!
Basior obejrzał się i w tym samym momencie dostał prosto w pysk mułem i glonami uformowanymi w ciężką, obślizgłą kulę.
-Au..-po czym schował się w wodzie.
Długi czas się nie wynurzał, pomyślałem że utonął. Powoli i dość nie pewnie podszedłem do miejsca gdzie basior zniknął i zawołałem.
-Rine, parówko. Gdzież się ukrył, kreaturo zła?
Cisza. Zanurzyłem łeb i zobaczyłem spadającego na dno bezwładnego wilka. Zanurkowałem niczym wydra i chwyciłem go w pasie, wynurzyłem się wraz z nim i wyciągnąłem go na brzeg.
-Rine! -wrzasnąłem i sprawdziłem oddech towarzysza. Oddech na szczęście był lecz basior był nieprzytomny.
Sprowadziłem pomoc i przetransportowali go do jaskini ala ''szpital''. Kiedy Touka przyszła by spytać co się stało, czułem że będę miał przechlapane.

<Rine? Śpiączka? >

środa, 20 kwietnia 2016

Od Jaspera cd Essix

- Wydaje ci się że jesteś taka twarda? Próbujesz chodzić z kamienną twarzą, po części ci to wychodzi, lecz wiem że nosisz w sercu skruchę. -skwitowałem, mając dość nieuprzejmej waderze.
- Co ty w ogóle mówisz? Jesteś stuknięty.
- Ty jesteś stuknięta. -po moich słowach wadera rzuciła się na mnie, a że byliśmy akurat na górce, sturlaliśmy się obijając się o siebie i drapiąc nawzajem.
Turlaliśmy się dopóki oboje nie wpadliśmy do pobliskiego jeziora.
- Pfu! -powiedziałem wyciągając z nosa ślimaka wodnego.
Kiedy Essix wynurzyła łeb wyglądała komicznie. Na głowie miała wodorosty, które były niemal jak włosy a w buzi rybę, która wystawała niemal od połowy.
-Fajna z ciebie syrena. -zaśmiałem się.
Wadera zmierzyła mnie wzrokiem i wypluła rybę, ściągając wodorosty rzuciła nimi we mnie - spodziewałem się tego i odparłem atak, lustrem wody. Zmoczona wadera najzwyczajniej miała mnie dość, więc wyszła na brzeg, otrzepała swe futro z wody i poszła bez słowa.
-Ou..Chyba się obraziła! -powiedziałem szelmowsko się uśmiechając i pływając na plecach. -Przydał by mi się koktajl i długa słomka. -powiedziałem marząc o ciepłych, letnich dniach.
***
Na drugi dzień z samego rana wyruszyłem na łowy. Upolowałem dwa zające, pierwszego zjadłem na miejscu, a drugiego przyrządziłem i założyłem mu czerwoną kokardę.
- Mam nadzieję, że jej się spodoba i nie będzie chodziła obrażona. -powiedziałem sam do siebie.
Poszedłem do Touki by spytać się o adres Essix, najpierw nie chciała mi podać, lecz gdy wytłumaczyłem jej całą sytuację, niechętnie podała mi, a ja piorunem pobiegłem do wadery.
-Puk puk. -zapukałem.
Z ciemnej, mrocznej jaskini wyszła ów wadera. Na mój widok mina jej zrzedła, wyglądała jakby się gotowała.
-Co ty tu robisz? I czego chcesz chodzący pechu! -powiedziała smarkając.
-Widzę, że się przeziębiłaś..-powiedziałem z wyrzutem.
-Nie twoja sprawa. Phi.
-Fakt woda, wczoraj nie była zimna, ale nie była i do kąpania..Poza tym gdyby nie ty, to byśmy do niej nie wpadli. -powiedziałem w zamyśleniu.
-Ahh, czyli sądzisz że to moja wina tak?! -powiedziała rozgniewana.
Otrząsnąłem się i szybko zaprzeczyłem.
-Co? Nie, nie. Yyy..To dla ciebie! -zamknąłem oczy  w obawie, że mnie uderzy
i podałem waderze królika.

<Essix? Królik w ramach przeprosin :3 >

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Od Jaspera cd Rinermai'ego

-A więc co tutaj porabiasz? -zapytałem szarmancko.
-Mieszkam. -syknął.
-To ciekawe, nie wiesz może gdzie rosną zielone rokietniki? -zapytałem odwodząc od dalszych pytań basiora, gdyż szczerze powiem dziwny z niego typ.
-Sprawdź za tamtym krzaczkiem. -wskazał sarkastycznie.
Uśmiechnąłem się i ruszyłem przed siebie mając nadzieję, że basior wróci do swoich poprzednich zajęć, lecz ten powlókł się za mną, aż do samego wodospadu.
***
-Mógłbym wiedzieć co cię tu sprowadziło? Sprowadziło konkretnie za mną?
-Po prostu szedłem w tą samą stronę, wielkie mi halo. -powiedział mając w buzi odpalonego skręta.
Delikatnie wyjąłem go z pyska Rinermai'ego i czekałem na dalszy przebieg akcji.
-Nie, tylko go nie wdeptuj w ziemie! To już drugi dzisiaj. Oddawaj! -krzyczał.
-Oddam, ale musisz go zgasić. -powiedziałem uprzejmie. -To nie palarnia, rośliny nie po to produkują tlen, żebyś ty go truł. -powiedziałem z naciskiem.
-Chyba musi być jakaś równowaga? Ja jestem regulatorem tlenu. -powiedział dumnie.
-Chyba skazicielem tego tlenu. -rzekłem. - I tak poza tym to nadmiar tlenu jeszcze nikomu nie zaszkodził. -skrzywiłem się.
Kłóciliśmy się i debatowaliśmy jeszcze przez parę dobre minut. Nasze krzyki były na tyle donośne, że Touka postanowiła sprawdzić co się tutaj dzieje.
-A ja sądzę, że..! -miałem wydać na basiora kolejną dawkę krzyku, lecz wtem zjawiła się Alfa.
-A ja sądzę, że już skończycie dyskutować. Połowę lasu wypłoszyliście, pisklaki z gniazd pospadały. Nie życzę sobie takiego zachowania. -powiedziała srogo.
-D-dobrze..To się więcej nie powtórzy, przepraszamy Touko. -powiedziałem przegryzając wargę.
Touka słysząc zapewnienia zmierzyła i skarciła nas wzrokiem po czym odeszła i zostawiła nas samych. Wodospad huczał jak jakiś reaktor. Woda burzyła się i piętrzyła, można było powiedzieć, że to jakaś wodna erupcja.
-Widzisz to? -zapytałem.
-Najwyraźniej żywioły również nie lubią kłótni. -powiedział Rine. -A tak swoją drogą to niezły cykor cię obleciał, kiedy Touka przyszła. -powiedział przelotnie.
-Mnie? To tobie nagle gdzieś ten skręt zniknął. -powiedziałem bystrze.
-Ee, nieważne.
-Ta, lubisz ryby? Tak się składa, że w tym akwenie wodnym są najlepsze w watasze. -pochwaliłem.

<Rine? >

sobota, 16 kwietnia 2016

Od Jaspera cd Essix

-Pani zawsze taka niedostępna? -mruknąłem i spojrzałem na waderę, która łypnęła na mnie spode łba wzrokiem pełnym powagi i gniewu.
-A ty co tu robisz? Na granicy. -powiedziała ruszając przed siebie.
-Jestem zielarzem, a zielarz zbiera zioła. Przynajmniej tak sądzę. -westchnąłem. -Jesteś tu nowa prawda? Pani duszko- puszko? -zaśmiałem się, lecz wadera najwyraźniej nie miała ochoty na żarty.
-Nowa, czy nie nowa nie twoja sprawa natręcie.
-Ja natrętny? Mademoiselle w takim razie zostawiam panią w osamotnieniu, lecz gdy zmieni jaśniepani zdanie, chętnie zaproszę do wspólnego spaceru wokół wodospadu. powiedziałem uśmiechając się i zrywając w tym samym czasie nagietki potrzebne mi do wywaru.

<Essix? >