- Wydaje ci się że jesteś taka twarda? Próbujesz chodzić z kamienną twarzą, po części ci to wychodzi, lecz wiem że nosisz w sercu skruchę. -skwitowałem, mając dość nieuprzejmej waderze.
- Co ty w ogóle mówisz? Jesteś stuknięty.
- Ty jesteś stuknięta. -po moich słowach wadera rzuciła się na mnie, a że byliśmy akurat na górce, sturlaliśmy się obijając się o siebie i drapiąc nawzajem.
Turlaliśmy się dopóki oboje nie wpadliśmy do pobliskiego jeziora.
- Pfu! -powiedziałem wyciągając z nosa ślimaka wodnego.
Kiedy Essix wynurzyła łeb wyglądała komicznie. Na głowie miała wodorosty, które były niemal jak włosy a w buzi rybę, która wystawała niemal od połowy.
-Fajna z ciebie syrena. -zaśmiałem się.
Wadera zmierzyła mnie wzrokiem i wypluła rybę, ściągając wodorosty rzuciła nimi we mnie - spodziewałem się tego i odparłem atak, lustrem wody. Zmoczona wadera najzwyczajniej miała mnie dość, więc wyszła na brzeg, otrzepała swe futro z wody i poszła bez słowa.
-Ou..Chyba się obraziła! -powiedziałem szelmowsko się uśmiechając i pływając na plecach. -Przydał by mi się koktajl i długa słomka. -powiedziałem marząc o ciepłych, letnich dniach.
***
Na drugi dzień z samego rana wyruszyłem na łowy. Upolowałem dwa zające, pierwszego zjadłem na miejscu, a drugiego przyrządziłem i założyłem mu czerwoną kokardę.
- Mam nadzieję, że jej się spodoba i nie będzie chodziła obrażona. -powiedziałem sam do siebie.
Poszedłem do Touki by spytać się o adres Essix, najpierw nie chciała mi podać, lecz gdy wytłumaczyłem jej całą sytuację, niechętnie podała mi, a ja piorunem pobiegłem do wadery.
-Puk puk. -zapukałem.
Z ciemnej, mrocznej jaskini wyszła ów wadera. Na mój widok mina jej zrzedła, wyglądała jakby się gotowała.
-Co ty tu robisz? I czego chcesz chodzący pechu! -powiedziała smarkając.
-Widzę, że się przeziębiłaś..-powiedziałem z wyrzutem.
-Nie twoja sprawa. Phi.
-Fakt woda, wczoraj nie była zimna, ale nie była i do kąpania..Poza tym gdyby nie ty, to byśmy do niej nie wpadli. -powiedziałem w zamyśleniu.
-Ahh, czyli sądzisz że to moja wina tak?! -powiedziała rozgniewana.
Otrząsnąłem się i szybko zaprzeczyłem.
-Co? Nie, nie. Yyy..To dla ciebie! -zamknąłem oczy w obawie, że mnie uderzy
i podałem waderze królika.
<Essix? Królik w ramach przeprosin :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz