wtorek, 12 kwietnia 2016

Od Touki cd Kas'a

Było już południe, ja jak to ja, przyszłam nieco wcześniej, rozłożyłam się na trawie i czekałam na basiora. Miałam nadzieję, że przyniesie koc, choć na tym grubym mchu wcale nie było aż tak źle. Odchyliłam głowę do tyłu by zobaczyć piękne, bezchmurne niebo. Ahh bajka. Usłyszałam lekki powiew wiatru, mając nadzieje, że to Kas wstałam i oparłam się o koszyk. Niestety fałszywy alarm, ów szum to przebiegający zając.
-Właściwie co ja tu zapakowałam hmm...-powiedziałam sama do siebie, jednocześnie zaglądając na dno koszyka. -Kanapki z dżemem porzeczkowym są, oranżada jest, herbatniki czekoladowe są..Ciasto z bakaliami jest, rybka..- zamknęłam koszyk i uśmiechnęłam się do siebie.
Spojrzałam badawczo na spadającą wodę, w promieniach światła zdawać by się mogło, że to jakaś magiczna brama, przenosząca w inny wymiar. Kocham to.
Czekałam i czekałam..Siedziałam leniwie opierając się na koszyku. Nagle poczułam jak coś wbija sie pazurami we mnie i przygniata mnie od tyłu. Z trudem złapałam dech. To był Kas, ten mały żartowniś.
Kiedy złapałam dech w piersiach krzyknęłam ze złością:
-KASS!!
Basior zaśmiał się i trochę zelżył z ucisku. Postanowiłam to wykorzystać i tym razem to ja wdrapałam się mu na plecy.
-Uff.. uwolniłam się od okupanta. -sztachnęłam się świeżym powietrzem.
-Dobra, dobra możesz już zejść. Co masz w koszyku? -powiedział przyciągnięty zapachem okonia.
-A no różne rzeczy, mam nadzieje, że ci zasmakują. -uśmiechnęłam się i usiadłam na mchu i otworzyłam koszyk rozpoczynając w ten sposób naszą wiosenną ucztę.
<Kas? :) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz