Nie miałam zamiaru jej straszyć, ani nic, chociaż rzeczywiście tak to mogło wyglądać. Chciałam być szczera, ale mniejsza o to.
Radośnie podskakiwałam machając wesoło łbem na boki i tylko co jakiś czas słyszałam cichutki chichot Wadery kroczącej za mną.
- Jesteśmy blisko- Oznajmiłam po jakimś czasie, z uśmiechem na pyszczku.
Już po kilku chwilach dostrzegłam lśniącą taflę, na której widok przyśpieszyłam kroku, po czym z impetem wskoczyłam na środek jeziora.
Złapałam oddech, a po chwili poczułam chłodną ciecz na całym ciele i brak gruntu pod łapami.
Wynurzyłam łeb z pod wody, biorąc głęboki wdech i szeroko się uśmiechnęłam, na widok nurkującej obok wilczycy. Gdy w końcu jej pyszczek wyłonił się z nad wody, zadałam jej pytanie:
- Lubisz śpiewać?
<May? Ja taka kreatywna xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz