-Przestań, każdemu innemu wilkowi pomogłabym tak samo. -skrzywiłam się. -W końcu taki mój obowiązek, Alfy.
-Ehm, ta.
-Jest już późno, pozwól że pójdę już do siebie. -powiedziałam uśmiechając się.
-Dobrze..Eee Touko, dziękuje jeszcze raz.
-Już mówiłam nie ma za co.
Miałam już wychodzić z jaskini basiora, kiedy na myśl przyszedł mi nagle pomysł.
-Kas, masz plany na jutrzejszy dzień?
-No muszę trochę posprzątać i ogarnąć trochu jaskinie.
-E tam, to nie zając, nie ucieknie. Widzimy się jutro w południe nad wodospadem! Nie zapomnij koca i okularów! Zapowiada się letni piknik. -powiedziałam rozpromieniona.
-A co z koszykiem?
-Tym się nie martw, prowiantem zajmę się ja. -mrugnęłam do niego oczkiem i wyskoczyłam z jaskini jak piorun.
<Kas? Gotowy na piknik? >
Ps. sorki za straaaszne spóźnienie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz