Powoli szłam przez gęsty las. Jak zawsze patrząc w jeden punkt, nazywany przeze mnie celem. Do celu było coraz bliżej. W pewnym momencie patrzyłam tuż przed sobą. Narysowałam łapą strzałkę, skierowaną w stronę, w którą szłam. Podniosłam wzrok i rozejrzałam się.
'Spowity mrokiem i mgłą las pachniał jak zwykle - domem. Nadal nie widzę nic szczególnego. Co prawda tereny są coraz piękniejsze, a las rzedszy, ale nie mam farb, aby je namalować, a mój węgielek nie jest zaostrzony. Wydaję mi się, że wilki chętnie by się tu osiedlały. Mam nadzieję, że kogoś tutaj znajdę. Kolejny cel wyznaczam sobie w tym samym kierunku, jakiś kilometr dalej. Nie wiem ile to kilometr' - pomyślałam, wcześniej myśląc o przyjacielu. Może on czytać moje myśli z dużych odległości, jeśli poprzedzę je myślami o nim. Tak się ze mną kontaktuje, chociaż ja od niego nie wiem o niczym. Nie potrafię czytać cudzych myśli. Podniosłam głowę do kolejnego celu. Zauważyłam, że coś się tamtędy porusza. Podeszłam tam nieco szybciej. Zza krzaków zobaczyłam idącą waderę. Nie wiem kim była ani co tu robiła. Podeszłam przed nią, ale nadal się trzymałam z daleka. Wadera na pewno mnie zauważyła. Stałam i czekałam aż coś zrobi, patrząc prosto w jej oczy.
<Ivy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz