poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Od Jaspera cd Rinermai'ego

-A więc co tutaj porabiasz? -zapytałem szarmancko.
-Mieszkam. -syknął.
-To ciekawe, nie wiesz może gdzie rosną zielone rokietniki? -zapytałem odwodząc od dalszych pytań basiora, gdyż szczerze powiem dziwny z niego typ.
-Sprawdź za tamtym krzaczkiem. -wskazał sarkastycznie.
Uśmiechnąłem się i ruszyłem przed siebie mając nadzieję, że basior wróci do swoich poprzednich zajęć, lecz ten powlókł się za mną, aż do samego wodospadu.
***
-Mógłbym wiedzieć co cię tu sprowadziło? Sprowadziło konkretnie za mną?
-Po prostu szedłem w tą samą stronę, wielkie mi halo. -powiedział mając w buzi odpalonego skręta.
Delikatnie wyjąłem go z pyska Rinermai'ego i czekałem na dalszy przebieg akcji.
-Nie, tylko go nie wdeptuj w ziemie! To już drugi dzisiaj. Oddawaj! -krzyczał.
-Oddam, ale musisz go zgasić. -powiedziałem uprzejmie. -To nie palarnia, rośliny nie po to produkują tlen, żebyś ty go truł. -powiedziałem z naciskiem.
-Chyba musi być jakaś równowaga? Ja jestem regulatorem tlenu. -powiedział dumnie.
-Chyba skazicielem tego tlenu. -rzekłem. - I tak poza tym to nadmiar tlenu jeszcze nikomu nie zaszkodził. -skrzywiłem się.
Kłóciliśmy się i debatowaliśmy jeszcze przez parę dobre minut. Nasze krzyki były na tyle donośne, że Touka postanowiła sprawdzić co się tutaj dzieje.
-A ja sądzę, że..! -miałem wydać na basiora kolejną dawkę krzyku, lecz wtem zjawiła się Alfa.
-A ja sądzę, że już skończycie dyskutować. Połowę lasu wypłoszyliście, pisklaki z gniazd pospadały. Nie życzę sobie takiego zachowania. -powiedziała srogo.
-D-dobrze..To się więcej nie powtórzy, przepraszamy Touko. -powiedziałem przegryzając wargę.
Touka słysząc zapewnienia zmierzyła i skarciła nas wzrokiem po czym odeszła i zostawiła nas samych. Wodospad huczał jak jakiś reaktor. Woda burzyła się i piętrzyła, można było powiedzieć, że to jakaś wodna erupcja.
-Widzisz to? -zapytałem.
-Najwyraźniej żywioły również nie lubią kłótni. -powiedział Rine. -A tak swoją drogą to niezły cykor cię obleciał, kiedy Touka przyszła. -powiedział przelotnie.
-Mnie? To tobie nagle gdzieś ten skręt zniknął. -powiedziałem bystrze.
-Ee, nieważne.
-Ta, lubisz ryby? Tak się składa, że w tym akwenie wodnym są najlepsze w watasze. -pochwaliłem.

<Rine? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz