środa, 13 kwietnia 2016

Od Essix

Stanęłam naprzeciwko niedźwiedzia w pozycji do ataku. 
- No cześć malutki – uśmiechnęłam się niczym szatan, po czym uważnie przyjrzałam się zwierzęciu. Wielki czarny morderca, warzący z pół tony. Gdy tylko ruszył na mnie, przemieniłam się w ducha, dzięki czemu zwierzę przeze mnie po prostu przeleciało. Następnie wróciłam do swej postaci i uniknęłam paru ciosów, które zadawał łapami. – No dawaj! Szybciej! Mocniej! – śmiałam się. Tylko takie sceny wywołują u mnie radość. 
Niedźwiedź walczył dalej za każdym razem coraz szybciej tracąc energię. Ja za to z łatwością unikałam jego ciosów. 
- Coś słabo – stwierdziłam, po czym za pomocą telekinezy podniosłam go i rzuciłam o drzewo. Znowu na mnie szarżował, ale tym razem nie miałam zamiaru uniknąć go. Gdy był blisko skoczyłam na niego przejeżdżając mu pazurami po jego grzbiecie. Od razu wyczułam zapach krwi nie tylko na swoim pazurach, ale i na jego futrze. Wciągnęłam do nosa powietrze. – Ah… - westchnęłam. – Przepiękny zapach – otworzyłam ponownie oczy, w których było widać rządze krwi. Wskoczyłam na zwierzę, które już chciało uciec, i wgryzłam mu się w tylną łapę, a gdy mnie podrzucił, skoczyłam na jego łeb i oderwałam mu ucho. Zaryczał donośnie, przez co wypłoszył ptaki z lasu. Zrzucił mnie z grzbietu, ale ja wylądowałam na łapach i znowu na niego wskoczyłem. Tylnymi łapami wydrapałam mu oczy, a przed nimi wbiłam pazury w szyje i się w niego wgryzłam. 
Gdy zwierzę już leżało martwe na ziemi, całe zakrwawione, mój uśmiech zszedł z twarzy.
- Jakaś krótka zabawa – stwierdziłam, po czym zostawiłam martwe ciało, a ruszyłem do stawu, aby przed powrotem do watahy, zmyć z siebie krew. Takie polowania toczę tylko poza terenami watahy, gdyż za takie coś alfa może mnie wyrzucić. A jak na razie to jest mi tu dobrze i nie mam zamiaru stąd odchodzić. 
Gdy doszłam do terenów watahy, od razu spotkałam członka tej watahy. Ominęłam go, ale ten najwidoczniej nie chciał mi dać spokoju.
- Co robiłaś za granicą? – zapytał, a ja nadal szłam dalej.
- Polowałam – odpowiedziałam i dalej nie zwracałam na niego uwagi.

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz