wtorek, 12 kwietnia 2016

Od Kas'a cd Touki

Wychyliłem głowę z jaskini spoglądając za waderą. Mógłbym przysiąc, że biegła szybciej od Manu. Biegał on wyjątkowo wolno, ale pomińmy ten szczegół. Kaszlnąłem od wzniesionego przez Toukę kurzu i powoli wyszedłem z jaskini.
- W południe nad wodospadem, w południe nad wodospadem - zanuciłem kierując się do siebie. - Jutro w południe nad wodospadem, piknik z Touką mam.
Pacnąłem się w głowę otwartą łapą i mruknąłem coś o braku talentu do poezji.
Po powrocie do jaskini, według mojej autorskiej zasady 'co masz zrobić jutro, zrób za tydzień', nie miałem nic szczególnego do zrobienia.
Ponownie zabrałem się więc za wykańczanie wnętrza. Wyciąłem ładne wgnębienia, w które później zamontuję nowe meble. Napaliłem w ognisku, jednocześnie zmuszając lód do pozostania w zamarzniętej formie. Jedna z moich mocy - kontrola wody, pozwala na stworzenie takiego cuda. Jeśli o mnie chodzi, to kocham połączenie lodu i ognia.
Znurzony tą jakże trudną pracą, jaką było leżenie ze znudzonym wyrazem pyska i machanie łapą, postanowiłem odpocząć. Położyłem się plecami do góry przy ognisku, dodatkowo otulając się lodem.

***

Następnego dnia obudziło mnie ostre słońce świecące przez otwór w suficie prosto na moją twarz. Rozejrzałem się. Ogień powoli wygasał, a moja lodowa kołdra zasłaniała tylko mój ogon i tylne łapy. Zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie kąt pod jakim patrzę na otwór. Jestem prawie pod nim, przesunięty lekko na północ, a słońce w trzech czwartych widzę przez dziurę, więc za niedługo dwunasta. I znowu przesypiam połowę dnia. W sumie to nie żałuję. Czekaj. Błyskawicznie spojrzałem na wejście do jaskini. Za dziesięć dwunasta.
Zaraz mam być pod wodospadem!
Natychmiast się podniosłem rozkruszając lód, którym byłem przykryty. Potem się to naprawi. Wystrzeliłem z jaskini rozwalając również część barierki na schodach. Pędziłem drogą, którą teoretycznie powinienem znać już na pamięć, ale i tak kierowałem się jedynie dźwiękami podziemnego strumyka. W biegu zauważyłem czarną waderę siedzącą przy wodospadzie i opierającą się o koszyk. Chyba mnie widziała, a przynajmniej była skierowana uśmiechniętym pyskiem w moją stronę. W międzyczasie wpadłem na genialny pomysł. Wskoczę jej na plecy, ciekawe jak zareaguje. Zaśmiałem się ironicznie na samą myśl i zarzuciłem łbem aby zabrać włosy z oczu.

<Touko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz