wtorek, 19 kwietnia 2016

Od Touki cd Kasumi'ego

-Co może jednak? -powiedziałam śmiejąc się.
-No zmyje się.
-Idź zobacz jak wyglądasz. -wskazałam taflę wody.
Basior grzecznie poszedł do wody i przyglądał się sobie, po pewnym czasie długo nie wracał, najwyraźniej się zamyślił. Do głowy przyszła mi świetna myśl ,,Ciekawe co zrobi, kiedy wyrwę go z odrętwienia''.
Podeszłam cicho do niego, basior miał zmartwioną minę, chciałam już zrezygnować, lecz dalej twardo brnęłam. Wyglądał tak, jakby zobaczył ducha, albo ten duch był wewnątrz niego. To było dziwne. Spojrzałam na basiora i po chwili wepchnęłam go do wody, dopiero wtedy zauważył co się w ogóle dzieje.
-Pfu! -powiedział odrętwiały, jednocześnie wypluwając wodę. -Khemm! -odkaszlnął.
Natomiast ja przyjęłam dziwnie zgiętą pozycję i śmiałam się najgłośniej jak potrafiłam.
-Z czego się śmiejesz? I za co to! - powiedział wychodząc z wody, a ja dalej się śmiałam. Trwało to tak z dobre 5 minut. Kiedy już się uspokoiłam wyjaśniłam basiorowi powód mojego czynu:
-Stałeś tak zamyślony, myślałam że zasnąłeś na stojąco. -skrzywiłam się. -Lecz.. potem zauważyłam, ze miałeś dziwnie zmartwioną twarz. Coś się stało?
Basior przełknął ślinę po czym zaprzeczył. Zmierzyłam go wzrokiem, po czym wzruszyłam ramionami w końcu nie mogłam wchodzić ze swoimi brudnymi łapami w czyjeś życie. Jeżeli Kas będzie potrzebował pomocy na pewno mi o tym powie, z resztą na zapas go o tym zapewnie.
-Kas.
-Tak? -zapytał jedząc kanapkę.
-Wiesz, że możesz na mnie liczyć? -powiedziałam patrząc na niego uważnie.
-Tak, a przynajmniej tak myślę. -powiedział nieco zakłopotany.
-I, że możesz przyjść do mnie zawsze, nawet w środku nocy by się wyżalić? -skwitowałam.
-Em..teraz już tak, dzięki.
Spojrzałam na horyzont. Niebo powoli już zachodziło, czułam się tak beztrosko. Ahh kocham zachody słońca..
Kiedy nadszedł zmierzch, odprowadziłam basiora do jaskini, wręczając mu koszyk dalej pełen jedzenia. W gruncie rzeczy nawet połowy tego co przygotowałam nie zjedliśmy, może piknik miał być przygotowany na więcej osób. Nie wiem.
-Tutaj masz koszyk.
-Ależ nie trzeba. - powiedział Kas.
-Bierz, nie marudź, przyda ci się, w końcu najpierw masa potem rzeźba. -zażartowałam.

<Kas? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz