sobota, 16 kwietnia 2016

Od Cervos'a

Przed chwilą dołączyłem do nowej watahy. Wyszedłem z jaskini Alfy i rozejrzałem się. Nie wiedziałem co robić - czy rozejrzeć się za jaskinią, czy może rozejrzeć się za miejscem to ćwiczeń. Wybrałem to drugie. Przeszedłem się w poszukiwaniu skały, która wytrzymałaby moje ataki magiczne przez długi czas. Niedługo potem odnalazłem głaz, z jednej strony dość płaski, wystarczająco gruby i w dodatku ustawiony jakby czekał tu na mnie wiedząc, że najlepiej będzie jeśli będzie tak stać. Wskoczyłem na niego. Rozejrzałem się. Tuż nad nim było wejście do jaskini. Podeszłem i uważnie obwąchałem jaskinię. Nie było tu żadnego zapachu wilka, czyżby wataha o niej nie wiedziała? Jeszcze lepiej, nikt nie będzie mnie odwiedzał, więc z nikim nie będę musiał rozmawiać i nie będą wiedzieli gdzie mnie znaleźć. Wyszedłem z jaskini i zacząłem wsłuchiwać w przyrodę. Niedaleko usłyszałem szum wody. "Wodospad! Świetnie, wszystko czego mi trzeba w jednym miejscu" - pomyślałem i delikatnie się uśmiechnąłem. Popędziłem w tamtą stronę. Niedaleko w wodzie ujrzałem skałę na której można by się położyć. Wzleciałem i wylądowałem na niej, a następnie się ułożyłem. Zamknąłem oczy i zacząłem wsłuchiwać się w uspokajający i kojący szum wody.

***

Nim się obejrzałem zasnąłem. Obudziło mnie dopiero łamanie gałązki. Szybko otworzyłem oczy i rozejrzałem się. Niedaleko na brzegu była czarna wadera. Wzbiłem się w powietrze i z towarzyszącym mojemu lądowaniu dźwięk piłki uderzającej o ziemię ze średnią siłą dotknąłem łapami ponownie ziemi. Wadera odwróciła się. Zauważyłem, że to Alfa.
- Witaj. - powiedziała, oczkując odpowiedzi. Lecz ja tylko skinąłem łbem na "dzień dobry".

<Alfo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz