Zobaczyłem jak Touka odchodzi. Nie chciałem jej zatrzymywać bo wiem ,że jako alfa ma dużo na głowie. Poszedłem coś upolować. Znalazłem małe stadko jeleni . Zaczaiłem się i złapałem najmniejszą sztukę.Zjadłem prawie całą .Gdy skończyłem się pożywiać poszedłem się rozejrzeć po nowych terenach. Nagle zjawiłem się nad rzeką. Napiłem się i usiadłem by odpocząć. Na chwilę się położyłem i przysnąłem. Gdy się obudziłem był późny wieczór więc udałem się do jaskini i poszedłem spać. Na drugi dzień obudziłem się ciut niewyspany ale i tak poszedłem sobie pobiegać. Wybiegłem z jaskini i pobiegłem na łąkę. Tam zrobiłem kule ognia bezpieczną . Po treningu poszedłem pozbierać zioła . Znalazłem parę ziółek i rozpaliłem małe ognisko. Spaliłem je by wdychać dym z nich; wierzono kiedyś ,że daje on siłę. Dym ujrzała Touka natychmiast tu przybiegła.
- Co Ty robisz!?- Wrzasnęła na mnie i ugasiła niewielki ogień.
-Ja tylko...- Nie dała mi dokończyć
-Mogłeś spalić las.- Zdenerwowała się strasznie.
-Kontrolowałem ogień.
-Ale lepiej tak nie rób. Dobrze,albo informuj.- Mówiła poddenerwowanym głosem jak do dziecka.
-Dobrze. A tak w ogóle to co tam u Ciebie ?- Wadera usiadła.
-A wiesz trochę zabiegana jestem i jeszcze mnie wkurzyłeś.-Zaśmiała się.
-Przepraszam nie chciałem Ci dokładać więcej stresów związanych z obroną watahy. -Popatrzałem na Toukę z wyrzutem.
- Yh... wybaczam Ci
-A może się przejdziemy ..?
-Nie mam czasu na chwilę tu przysiadłam.
-Szkoda.- Trochę posmutniałem bo chciałem z Touką pogadać dłużej.
-Nom , a Ty poza próbą spalenia lasu co robisz?- Zapytała z sarkazmem.
-A wiesz nie chciałem spalić lasu tylko wdychałem dym z palonych ziół.
- Po co?- Zdziwiła się.
- Według odwiecznej historii szamanów te spalone zioła dają siłę ducha.
-Mhm kiedyś może mi pokażesz jak to działa...,a ja znikam.
-Jeszcze chwilkę nie możesz zostać.?- Zapytałem z nadzieją ,że jeszcze chwilę porozmawiamy.
<Touka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz