Przemierzałem lasy, drogi , góry , jeziora i rzeki w poszukiwaniu nowego domu. U boku zawsze towarzyszył mi mój młodszy braciszek Alfonso. Nie mieliśmy problemu z porozumieniem. Polowałem głownie ja, ale on również mi pomagał, nawet samodzielnie łapał małe sarny. W każdym bądź razie nie czuliśmy się samotni. Dotarliśmy w tereny które nie były nam znane... nigdy nie są bo nie zostajemy na długo. W pewnej chwili natrafiliśmy na waderę która okazała się alfą tej watahy i zajmowanych terenów. Nie byliśmy wrogo nastawieni, jak i ona. Przedstawiliśmy się od razu.
-Witaj, nie szukamy kłopotów, jestem Shibido a to mój młodszy braciszek Alfonso. Przepraszam że naruszamy twoje tereny.. .my tylko przechodzimy. - oznajmiłem spokojnie. Alfonso schował się za mną.
<Touka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz