czwartek, 31 grudnia 2015

Od Touki cd Kenai'ego

Razem z Kenaim wyruszyliśmy do miejsca zwanym źródłem zdrowia. Było to miejsce, gdzie każdy chory lub zraniony wilk uzyskiwał łaskę i nowe życie. Szczerze mówiąc, nie chciało mi się wędrować z nim, aż po same źródło, mogłam np. wysłać z nim moją prawą rękę - Stellę. Niestety ona ma inne obowiązki, ciągle coś robi, oprowadza nowe wilki po watasze, kwateruje je, zapracowana wadera. No nic, musiałam się zgodzić, w końcu nawet najbardziej upierdliwemu wilkowi w watasze trzeba pomóc..
-Jak nie będziesz miał siły iść to powiedz. -syknęłam.
-Dlaczego miałbym nie móc?
-Trucizna powoli będzie wżerać się w twoje tkanki, co sprawi, że będziesz słabł. -powiedziałam chaotycznym głosem, co sprawiło że basior w końcu się przejął. -Więc zacznij lepiej pisać testament, bo nie wiadomo czy zdążymy dojść do źródełka przed tą burzą śnieżną. -wskazałam na niebo. Basior głośno przełknął ślinę, po czym wyjął kartkę z torby i zaczął coś na niej bazgrać.
-Eh, przestań, tylko żartowałam! Na pewno zdążymy, chodź nie marnuj czasu. -powiedziałam zła na siebie.
Byliśmy już u podnóża góry, gdzie znajdowała się lecznica, uradowana powiedziałam z satysfakcją do basiora:
-Zobacz, to już tu!
-Uff, chodźmy szybko! BĘDĘ ŻYŁ!! -wykrzyknął w niebo głosy.
Przez porywczy krzyk basiora, osunęła się wielka chmara śniegu, która była tuż nad nami. Kiedy usłyszałam cichy szmer, wiedziałam że mamy kłopoty. Lawina, leciała jak oszalała, niszczyła wszystko co miała na drodze, drzewa, małe jamy. Zasypywała wszystko, także nasze wejście do groty, gdzie było źródło, na szczęście w ostatniej chwili zdążyłam odepchnąć basiora i razem z nim wbiec do pobliskiej innej groty, żeby się uchronić. Oprócz tego, że lawina zasypała wejście do tamtej jaskini, to jeszcze do naszej, całe szczęście, że udało nam się wbiec..
-Uff..-odetchnęłam z ulgą.
-Jakie 'uff''?! Teraz umrę na pewno! -powiedział zmieszany.
-Przestań się rozklejać. -strzeliłam go w pysk, tak by przestał panikować.
-Au..-złapał się za pysk.
Obeszłam jaskinię dookoła, sprawdziłam czy nie ma żadnych ukrytych przejść albo jakiś zapadni, tuneli, dziur, czegokolwiek. Niestety nie było. Zamknięci nie wiedzieliśmy co robić, a ja nie miałam żadnego pomysłu.
-Kicha. -powiedziałam kopiąc jakiś lodowy kryształ.
-I co teraz zrobimy? -powiedział niemalże łamiąc swój głos w pół.
-Ty jesteś szamanem, znaczy obrońcą, ale wyglądasz jak szaman i znasz się na tych wszystkich ziołach i eliksirach. Nie masz żadnych pomysłów na uwolnienie nas stąd? Nie wiem może jakieś duchy ognia wezwiesz czy co? -powiedziałam krzywiąc się na myśl o ogniu.

<Kenai?  >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz