Noc nadeszła niepostrzeżenie, razem z Seven siedzieliśmy w altance i rozmawialiśmy. Ja dowiedziałem się trochę o niej, ona zaś o mnie. Siedziałem jak na szpilkach, ponieważ ciekawość grała mi w głowie własne nuty. Ciągle myślałem, co wadera miała na myśli mówiąc, że jeżeli ma już coś pokazywać to tylko w nocy. Z jednej strony poczułem się speszony, gdyż ja nie posiadam żadnej nadnaturalnej nocnej mocy, ech.. Po chwili ciszy wadera powiedziała:
-No, jak widać jest już całkiem ciemno. -wyszła przed altanę. -Czas rozpocząć pokaz. -Klasnęła w łapy, a jej oczy przybrały neonowy kolor, żółty, na zmianę z jaskrawym różowym i zielonym. Przyznam, że poczułem się zaskoczony, lecz to był dopiero początek.
W dalszych 'aktach przedstawienia' wadera pokazała mi swoje moce, zmiana kolorowego futra wywołała we mnie aż zazdrość, a ta manipulacja światłem!? Istne cudo..Patrzyłem się na nią, nie odwracając wzroku nawet na sekundę, możliwe że nawet jeśli coś by mi groziło, zostałbym złapany przez swoją nieuwagę. Ona była po prostu hipnotyzująca.
Kiedy Seven skończyła swój świetlny taniec, zacząłem gwizdać, tupać i klaskać.
-Brawo! Jestem zachwycony. -powiedziałem uśmiechając się.
-To nic takiego..he.
-Nie bądź taką skromniachą, ja jako podróżnik byłem w przeróżnych teatrach i cyrkach. No, i nie widziałem podobnego występu. Powinnaś zatrudnić się gdzieś, może w watasze? Zbudujemy mini teatr i będziesz wszystkich oczarowywać? - powiedziałem to tak, że miałem wrażenie, że iskry wylatują ze mnie.
-Oj nie słodź mi tak. -powiedziała zaskoczona.
-Ta..To co teraz robimy? -powiedziałem unosząc brwi.
-Właściwie, to..co cię tu sprowadza? -wycedziłą po chwili.
Speszony usiadłem, odetchnąłem i oczyściłem umysł.
-Hm, więc ja..przybyłem by odnaleźć, swoją siostrę. Zaginioną rzecz jasna. Dostałem cynk, że jest w tej watasze..Wiesz coś o tym? Seven? - patrzyła w jakiś punkt na niebie nieprzytomnie, pewnie nawet mnie nie słuchała.
<Seven? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz