Zrobiłem wręcz wielkie oczy z zdziwienia. Po czym spojrzałem na waderę która wręcz mnie uścisnęła. W przyjaznym geście, zaskoczenie spowodowane tylko tym że kompletnie się tego nie spodziewałem. Ale jak widzę szczęście lub uśmiech u innej osoby to również i mi pojawi się uśmiech. Ogólnie.. w ogóle to odwzajemniłem uścisk. Gdy mnie puściła ruszyłem by zaprowadzić ją do naszej drogiej Alfy. Po drodze zaatakował mnie mój młodszy braciszek. Wyskoczył z gałęzi na drzewie prosto na moje plecy myśląc że się wystraszę.
-Serio? Czwarty raz w tym dniu? - podniosłem brew odwracając pyszczek w jego stronę.
-No kiedyś mi się uda... - oznajmił lekko smutny.
-No kiedyś na pewno - basiorek zszedł ze mnie a ja go poczochrałem po grzywie łapą. I zwróciłem się do wadery.
-Moon, to Alfonso, mój młodszy brat. - przedstawiłem przy okazji. Samczyk schował się za mną lekko nie ufnie.
-Nie bój się... Niedługo będzie członkiem naszej rodziny. - uśmiechnąłem się.
-Czyjej? - spytał podnosząc pyszczek.
-Naszej - spojrzałem na nią, ta się uśmiechnęła.
-Albo twojej... - szepnął.
-Cii... No to idziemy dalej. - oznajmiłem i ruszymy. Basiorek wbił mi na plecy wtulając się w grzywę na karku. Dotarliśmy do celu gdzie zapewne mieszka Afla ale czy zostaniemy ją w domu...
-Powinna tu być. Wejdź a ja zaczekam na ciebie przed jaskinią. Na pewno się dostaniesz, a następnie możemy pozwiedzać tereny jak będziesz chciała. - wytłumaczyłem, wadera kiwnęła głową i weszła do jaskini. Widziałem że wadera troszkę była wychudzona więc podczas rozmowy z alfą ja skocze coś upolować.
Przyniosłem razem z Alfonso wielkiego jelenia. Ciągnęliśmy za poroże aż dotarliśmy na miejsce, akurat wychodziła Moon.
-Już po rozmowie? Jak coś to częstuj się, trzeba się najeść zanim ruszymy zwiedzać. - uśmiechnąłem się.
<Moon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz