Obudziłem się wcześnie rano jak zwykle. Trzymam formę wiec poszedłem szukać polany by pobiegać. Znalazłem. Widziałem tylko na polanie czarną waderę . Za uwarzyła mnie i do mnie podeszła.
-Co to robisz? To tereny mojej watahy.- Powiedziała spokojnie wadera. Zmierzyłem Ją wzrokiem od dołu do góry.Poczułem coś dziwnego.
-Chciałem tylko tu pobiegać rozgrzać się. To bardzo ładne tereny twojej watahy.Czyli alfa?Miło mi jestem Kenai ,a Ty?- Spytałem przy tym patrzałem jej się w oczy by oddać szacunek alfie.
-Tak alfa. Touka.- Patrzała na mnie trochę z dziwieniem.
-Mogę tu trenować?
-Pewnie. Ale musisz się dołączyć do mojej watahy.- Uśmiechnęła się.
- Z miłą chęcią.- Choć nie chciałem być w stadzie to chciałem poznać bliżej Touke. Coś mnie zaintrygowało by tu zostać.
- Zauważyłam ,że nosisz różne amulety.Po co ?
-Dają mi siłę.- Wpatrywałem się w waderę . Chyba to zauważyła.
-Mam coś na nosie? -Uśmiechnęła się.
- Nie . Ale po prostu podziwiam Cię.- Patrzałem się dalej. Intryguje mnie ta wadera ale nie wiem czemu.Miałem styczność już z waderami ale w tej było coś innego coś czego się nie da opisać .
-Yy dzięki.- Touka nie wiedziała czy to komplement czy co.
-Dobrze teraz Cię pożegnam i pójdę pobiegać i trenować . Chyba ,że chcesz ze mną ?Jak nie masz nic na głowie ...i możemy potem pójść coś upolować.- Zasugerowałem chciałem zobaczyć jaką ma moc i co lubi robić.
<Touka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz