środa, 23 grudnia 2015

Od Seven

Powoli robiło się ciemno, a słońce przykryły czarne chmury. W całej watasze nie było już takiego miejsca, gdzie nie spadłby śnieg. Przedświąteczny wieczór zapowiadał się magicznie.
Spacerowałam właśnie po świerkowym lesie, podziwiając przyrodę. Niewiarygodne jak wszystko zmieniło się AŻ tak, w te kilka dni. Na igłach choinek pojawiła się szadź wyglądająca jak lodowe szpony, pod moimi łapami, na bielutkim śniegu, zwierzęta zrobiły mozaikę z odcisków małych łap i pazurków, a przez lodowe sople zwisające z większych gałęzi rozszczepiał się blask gwiazd. Jednym słowem- było po prostu pięknie.
Ale najlepsze z tego wszystko było zamarznięte jezioro. Rozległe, przeźroczyste i na tyle grube by mógł chodzić po nim koń. Tym bardziej wilk.
Postawiłam łapę na oszronionej tafli jeziora. To nie mogło być trudne.
Wskoczyłam na lód i pojechałam przed siebie. Ale wywaliłam się po jednej nierówności. Westchnęłam, dalej leżąc na lodzie
Nawet nie zauważyłam jak z daleka nadjechał jakiś wilk. Sunął po jeziorze jakby robił to od miesięcy, nawet przy dużej szybkości się nie potknął. Zatrzymał się tuż obok mnie, a jego pazury wbiły się w lód z charakterystycznym ,,szszszt" jakby ktoś ostrzył nóż o nóż.
Nawet z ustaniem w bezruchu na lodzie nie miał większych trudności. Spojrzałam na niego z dołu i zobaczyłam jak bardzo moje umiejętności różnią się od jego.
- No bardzo śmieszne...- Wstałam z lodu z uśmiechem. - Ja wiem że jestem w tym beznadziejna, no ale nie musisz mi tak tego uświadamiać. - Wskazałam łapą na jego dumną sylwetkę. Może ta pozycja była obowiązkowa, jeśli chcesz się utrzymać na lodzie, ale dla mnie to było zwykłe popisy. Na usta cisnęło mi się tylko jedno- Szpaner :3

<Ktosiu? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz