Po kilku tygodniach Hailee zaczęła przyzwyczajać się do nowego, samodzielnego stylu życia. Pogodziła się też ze śmiercią Aidena. Wilczyca osiedliła się w jaskini w której nocowała po raz pierwszy na terenie tej watahy.
Dzisiejszego dnia Wadera wadera wstała o wschodzie słońca. Otworzyła leniwie oczy i szybko wyskoczyła z posłania, rozejrzała się po swojej jaskini i stwierdziła, że nie ma już niczego co mogła by zjeść. Pomyślała też, że nie wiadomo jak może być z pogodą dlatego lepiej zrobić trochę zapasów. Wilczyca skierowała się w stronę polany biegnąc truchtem. Śnieg nie padał od dwóch dni, więc na ziemi leżała jedynie cienka warstwa białego puchu. Ponieważ polowanie szło kej raczej nieudolnie to sporo czasu zajęło jej złapanie jednej wiewiórki, lecz po kilku godzinach jej wysiłek opłacił się. Miała kilka zajęcy i dwie wiewiórki. Oraz jakąś padlinę którą znalazła na obrzeżach lasu. Sama nie byłaby w stanie przecież powalić dorosłego jelenia. Lila zostawiła swój łup w jednym miejscu i poszła zorientować się w terenie, by trafić z powrotem do jaskini. Gdy wiedziała już którędy ma iść zauważyła jakiegoś wilka zbliżającego się do jej zdobyczy. Szybko podbiegła tam, by ten nie wykorzystał tej okazji. Stanęła za jego plecami i odchrząknęła
- Hej, zmykaj stąd, to moje - Powiedziała stanowczo, prostując się, bo wilk był od niej sporo większy.
Basior odwrócił się i spojrzał na nią lekko zdziwiony.
- Nie rozumiesz? - Ta sytuacja zaczynała ją irytować - Mam ci wysłać specjalne zaproszenie?
Nieznajomy jeszcze chwilę nic nie mówił, lecz po chwili odezwał się niepewnie
- Czy mogłabyś...
- Nie dostaniesz ani gryza - Ucięła mu w pół zdania
- Nie mówiłem o tym - Westchnął - Chciałem ciebie zapytać, czy nie ma w okolicy jakiejś watahy...?
- Jest jedna... - Odparła a w jej głowie pojawił się genialny pomysł - Mogę zaprowadzić cię do Alfy, lecz potrzebuję pomocy ze zdobyczą. Czy mógłbyś?
Basior westchnął po czym przystał na jej układ. Wziął to co ciężkie, a ona chwyciła w pyszczek dwie wiewiórki.
- Poczekaj. Ja wezmę Jelenia, a ty resztę. - Stwierdziła stanowczo
- Ale jak to. Przecież nie dasz rady go nawet podnieść. - Basior był widocznie zdziwiony
- Czy ty we mnie wątpisz? - Hailee uniosła brwi
- Jak chcesz - wzruszył ramionami
Wadera za pomocą telekinezy uniosła kopytnego ponad siebie i w ten sposób transportowała go aż do jaskini. Basior otworzył pyszczek ze zdumienia, ale nic nie powiedział. Ruszyli powoli w kierunku jaskini Wilczycy.
- Dobrze się spisałeś - Stwierdziła Wadera siadając przed jaskinią - Jeżeli chcesz to możesz ze mną zjeść
< Nusari ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz