-Kenai, ty chyba źle rozumujesz, to że mówię ci cześć jak cię widzę i że zaprosiłam cię do siebie nie oznacza, że chce z tobą bardziej zażylszej znajomości niż przyjaźń. Rozumiesz? - popatrzyłam na niego raptownie.
-Em, myślałem, że może..-spuścił wzrok.
-Nie. -odparłam szorstko i usiadłam obok niego. -Ale przyjaźń może być. -basior podniósł łeb i spojrzał mi w oczy tak, jak gdyby czytał jakąś wielce ciekawą książkę. Odwróciłam wzrok i poklepałam go po ramieniu.
-Rozumiem. -powiedział i wyszedł, a ja przewróciłam oczami i parsknęłam.
-Kenai! -zawołałam.
Basior nawet nie obejrzał się na moje krzyki, tylko brnął przed siebie niczym czołg. Gryzłam wargi analizując w głowie całą tę sytuacje. Podjęłam racjonalne kroki i wyszłam z jaskini kierując się za śladami Kenai'ego.
Gdy po śladach dotarłam nad wodospad, dostrzegłam samca siedzącego pod drzewem i lepiącego coś ze śniegu. Ulepiłam małą kulkę i cisnęłam w niego z impetem. Basior otrząsnął z sierści śnieg, po kryjomu ulepił małą śnieżną kuleczkę i tym razem, jakby się tego spodziewał, że to ja, cisnął ją we mnie, a ja oberwałam prosto w nos.
-Ała! Celny rzut. -powiedziałam próbując wytrzepać z nosa śnieg.
-Bitwa? -zaproponował.
-Zaraz, zaraz. Najpierw trzeba zrobić sobie fortecę. -uśmiechnęłam się szyderczo i zabrałam się do robienia swojego lodowego pałacu.
Moja forteca wyglądała prawie jak pałac Buckingtam. Czułam się tam niemal jak królowa. Z gracją sunęłam po wypolerowanym podłożu i udawałam, że szykuję się na wojnę. Mimo, że forteca nie miała dachu nie czułam chłodu. Przygotowana na atak czekałam aż Kenai skończy swoje królestwo, koło małych okienek ułożyłam starannie kulki śniegowe. Zapowiadała się naprawdę ciekawa zabawa. Nudząc się zrobiłam nawet ozdobny tron, powciskałam kamyki, trawę, szyszki w śnieg, zdobiąc w ten sposób swoje królewskie krzesło.
Kiedy basior skończył, wyszłam przed swój zamek, obejrzeć jego dzieło. Śnieżny pałac samca wydawał się odrobinę mniejszy, lecz był bardzo przytulny, w moim wszystko było pedantyczne - czyste i poukładane.
-Oo, nawet podłogę sobie zrobiłeś z mchu. -powiedziałam oglądając domek.
-Tak. -powiedział promieniejąc.
Po krótkich oględzinach oboje wyszliśmy na mini plac, który wspólnie zrobiliśmy.
-Ekhem, ja królowa tego dobytku, wygłaszam iż niedługo na twoje ziemię wtargną moje wojska!
-Znakomicie, pokaże im gdzie raki zimują!
Odeszliśmy w pośpiechu i zaczęliśmy naszą śnieżną zabawę.
<Kenai? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz