wtorek, 5 stycznia 2016

Od Kenai'ego cd Touki

Chlipałem ze źródełka. Obok mnie stoi Touka. Podniosłem łeb .
- Dużo lepiej się czuję.- uśmiechnąłem się.
-To dobrze.- przewróciła oczami...szkoda ,że musiała dla mnie zrezygnować z obowiązków.
-Dziękuje ,że mi pomogłaś...Mogę się jakoś odwdzięczyć.- ciągle się uśmiechałem i starałem się być miły. Może nawet zbyt miły .
- Po prostu idź do domu i nie tykaj niczego co podejrzanie wygląda. - mówiła sarkastycznym głosem mrugając oczkiem.
- Ale naprawdę chciałabym coś dla Ciebie zrobić.- już wyszliśmy z jamy . Wadera odeszła trochę dalej i odwróciła głowę.
- To idź do domu ...Ja mam dużo na głowie..-odbiegła. Odwróciłem się w drugą stronę i szedłem powoli do domu . Myślałem jak tu się odwdzięczyć Touce nie mogłem po prostu Ją tak zostawić w spokoju . Chciałem zrobić coś dala niej miłego. Gdy tak szedłem i myślałem szybko zrobiło się ciemno , a ja już byłem prawie pod moją jaskinią. Ale nie chciałem jeszcze spać...poszedłem dalej na mały spacer. Usiadłem nad jakąś większą kałużą ,księżyc się w niej odbijał więc podniosłem łeb i patrzałem na piękny księżyc. Siedziałem i patrzałem się tak ,aż do rana. Widziałem piękny wschód słońca . Po czym podniosłem się i poszedłem do jaskini i usnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz