piątek, 15 stycznia 2016

Od Stelli do Fade'a

Nastał piękny dzień.Obudziłam się. Wstałam i poczułam suchość w gardle. Postanowiłam pójść nad strumyk napić się czystej wody. Choć świeciło słońce to prószył śnieg. Gdy wyszłam z jaskini poczułam mróz pod łapami wydawało by się ,że jest cieplej. Przeszły mnie ciarki ale poszłam dalej . Szłam przez zaspy śniegu. Im dalej szłam tym bardziej żałowałam ,że wyszłam z domu. Gdy doszłam do strumyka był zamrożony.
-Niech to...- powiedziałam do siebie. Nagle przede mną pojawił się basior ...był czarny miał trochę niebieską grzywkę. Wystraszyłam się lekko ale patrzyłam na niego z zaciekawieniem.
-Coś się stało?- przybliżył się lekko.
-Tak, chciałam się napić , a tu zamrożone wszystko...- wskazywałam łbem na strumyk.
-Oh, chodźmy zatem do mnie. Tak się składa, że mam wodę czystą i niezamrożoną- uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłam uśmiech.
-Hmm ...i tak nie mam co robić...to chodzimy...-wstałam patrząc na basiora.
-Tak w ogóle to jak masz na imię? - zaśmiał się i też wstał.
-Stella...a Ty?
-Fade.
-Heh Fadzio...- zaśmiałam się.
-Nie! Tylko Fade.
-No dobra nie obrażaj się...tylko sobie żartuje...idziemy?
-Taa chodź-wstałam i poszłam za Fade. 


<Fade?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz