sobota, 2 stycznia 2016

Od Touki cd Kenai'ego

Pokręciłam łebkiem spoglądając na niego, przewróciłam oczami i zaczęłam kopać. Kiedy przez dłuższy okres zauważyłam, że moje kopanie w śniegu było nieefektywne, a basior bladł coraz bardziej i szybciej, podjęłam inne środki. Wdrapałam się na śnieżny pagórek i zawyłam do nieba, jak najgłośniej umiałam. Po paru minutach, niebo ściemniało, chmury zaczęły się kłębić, wyglądało to jak ''fast apokalipse'', co mnie przeraziło, lecz wiedziałam co się zaraz wydarzy. Z niebios niczym meteoryt spadał powolnie i harmonijnie jakiś ognisty obiekt. Spadł tuż obok mnie, kiedy wstał ziemia parowała a jego blask oślepił mnie i upadłam.
-Nie bój się, to ja..Ignis. Wzywałaś mnie. - odezwała się krótko.
-Tak, patronko, potrzebuje twojej pomocy..
-A więc w czym rzecz?
-Jeżeli nie pomożesz odkopać mi tego tunelu, ten wilk zaraz skona. -powiedziałam ze zgrozą.
Ignis chwilę pomyślała, zastanowiła się, po czym spojrzała mi w oczy i pokiwała łbem. Oznaczało to, że zgadza się mi pomóc. Rozpoczęła czary od stopienia śniegu, a potem całą wodę, która mogłaby nas zalać pokierowała do zamarzniętego koryta rzeki.
-Proszę. -powiedziała, po czym zniknęła, nawet nie zdążyłam jej podziękować, pomyślałam że odwdzięczę się jej ratując kiedyś jakiegoś wilka żywiołu ognia z tarapatów, zaśmiałam się.
-Chodź Kenai, mamy przejście. -wzięłam basiora pod pachę i zawlekłam go do groty, a następnie do źródełka. Kenai mamrotał coś kiedy go niosłam, najwyraźniej trucizna zżerała mu mózg, gdyż jego lament opierał się tylko na powtarzaniu w kółko ''Touka, Touka, Touka''. Kiedy zobaczyłam przed sobą źródło, oparłam basiora na brzegu i łagodnie zwilżyłam kąciki jego pyska, tak by odzyskał świadomość. Samiec wtem odżył i oblizał się, po czym zaciekle zaczął chłeptać wodę.
-Spokojnie, za dużo to nie zdrowo. -skarciłam go i również się napiłam.

<Kenai? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz