Szedłem wraz z waderą do swojej jaskini. Droga ciągnęła się jak ciepły ser, a ja nawet nie miałem pomysłu na temat do rozmowy. Po chwili wadera zaczęła gawędzić trochę o sobie, więc poczułem ulgę.
-Właściwie, to skąd wziąłeś się w tej watasze? -zapytała.
-Hmm, jestem podróżnikiem. -skwitowałem.
-Oo, Fadzio podróżnik. -zachichotała, a ja poczułem gniew. Ulepiłem śnieżkę i wetknąłem jej do pyska kiedy się śmiała. Widząc jak śnieżka roztapia się jej w pysku zacząłem się śmiać.
-I co dobra? -zapytałem, natomiast ona zaczęła wypluwać śnieg z goryczą.
-Nie. Grr. -zawarczała.
Po dłuższym milczeniu, w końcu dotarliśmy do mojej jaskini. Zaprowadziłem ją do pokoju, gdzie znajdował się strumyk i nakazałem by się napiła. Trochę żałowałem, że wszystkie przekąski jakie miałem zjadłam w ciągu jednego wieczoru. Mogłem bowiem zaprosić waderę na herbatę i ciastka..
-Dziękuje. -powiedziała oblizując skromnie pyszczek.
-Nie ma za co. -syknąłem. -Właściwie to skoro już tu jesteś to może posiedzisz u mnie chwilę? -zapytałem.
-Chętnie obejrzę twoją jaskinię. -powiedziała i zaczęła rozglądać się po holu.
Nie tracąc czasu poszedłem do Touki i bez pytania, jak to ja, zgarnąłem z jej półki 2 paczki ciastek. ''Dobrze, że Touka mieszka blisko'' pomyślałem.
-I jak podoba się mój dom? -zapytałem.
-Bardzo ładnie masz tutaj urządzone. Podoba mi się tutaj. -odparła. -Te wszystkie rzeczy z różnych zakątków świata..
-Taa, masz może ochotę na herbatę i ciasteczka? -powiedziałem trzymając słodkości w łapach.
<Stella? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz