wtorek, 5 stycznia 2016

Od Touki cd Kas'a

Zaśmiałam się, gdy basior wspomniał o filiżance, przypomniało mi się jak kiedyś będąc szczeniakiem wyczarowałam lodowe naczynie i każdy kto z niego pił odmrażał sobie język.
-Co się tak śmiejesz? - powiedział.
-Coś mi się przypomniało, nieistotne. Mówisz, że chcesz jaskinie najlepiej zalaną wodą..hm, wydaje mi się, że taką będziemy mogli znaleźć gdzieś w pobliżu jeziora. -namyśliłam się.
-Zatem nie marynujmy czasu. -dodał ochoczo.
Poszliśmy oboje spokojnie, najpierw przez las - od razu Kas trochę pozwiedzał, potem przez polanę, rzekę i wodospad, aż dotarliśmy nad jezioro.
-Ładne tereny. -pochwalił.
-Owszem, jesteśmy już na miejscu. -powiedziałam i głośno wciągnęłam powietrze wpatrując się taflę jeziora. -Hm, a więc po lewej stronie masz jaskinie zwykłe, skalne. A tutaj po prawej. -wskazałam. -Są jaskinie wodne, jezioro jest zamknięte tzn, nie ma żadnych rzek, które by podnosiły poziom wody, albo dolewały jakiś zanieczyszczeń. - zmarszczyłam brwi.
-Rozumiem. Pójdę się rozejrzeć, chwila mi wystarczy bym stwierdził czy jaskinia mi odpowiada. -westchnął. Zachowanie basiora dziwiło mnie coraz bardziej, bowiem zachowywał się jakby ktoś coś w głowie do niego mówił. Podczas, gdy wędrowaliśmy po terenach, słyszałam jak coś pomrukiwał. Dziwny typ.
Po paru minutach, basior szedł ku mnie z radosną miną.
-I jak, znalazłeś?
-Tak, ta jest idealna. -wskazał łapą, a ja poszłam ją obejrzeć.

-Dobry wybór, ale czy nie jest za duża? To dwupiętrowa jaskinia. -zapytałam.
-Ee, jak dojdą meble, ozdoby, moje śmieci to nie będzie już taka duża. -wydukał.
-Jak wolisz, no więc ja znikam, a ty się urządzaj. -powiedziałam i poszłam. -Może jak już się urządzisz, to mnie zaprosisz? Hmm. -zaśmiałam się i poszłam uzupełniać swoje alfowskie obowiązki.

<Kas? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz