Przewróciłam oczami, jak to mam w zwyczaju i spojrzałam na niego łagodnie, basior wyczuł napięcie jakie panowało między nim, a mną i powiedział:
-Hm..więc jak masz na imię? ''Wybawicielko?''-zapytał.
-Touka, alfa tej watahy. powiedziałam krótko. -Skąd przybywasz? Z daleka zapewne.
-Hmm..- zamyślił się i opowiedział mi swoją długą oraz fascynującą historię, kiedy skończył przytaknęłam i poszłam zrobić dwa kubki herbaty. Ostatnimi czasy wszystkich, którzy znajdą się w mojej jaskini częstuję herbatą..dziwne.
-Masz nietypowy wygląd, jak na wilka. Wyglądasz bardziej jak lis. -zaśmiałam się.
-Czy ja wiem? Mam rzadką sierść, phi. -prychnął, a ja podałam mu herbatę porzeczkową.
-A te duże uszy? Pewnie w nocy nie możesz spać, bo słyszysz wszystkie szepty i szmery. -zadrwiłam z niego.
-Ee? Chyba mam w nich tryb wyciszania słuchu. - zażartował. -I poza tym, to dzięki nim nie umrę z głodu, łatwiej mi upolować zdobycz. -spojrzał na mnie wymownie.
-Takich członków potrzebuje, zdecydowanych, z umiejętnościami i poczuciem humoru! -wrzasnęłam i wzięłam jego łapę i przybiłam swoją w niego, tworząc ''piątkę''. Zdziwiony basior powolnie zabrał łapę i podejrzliwie się na mnie patrzył, zupełnie gdybym zrobiła coś nietaktownego lub jakbym była szurnięta.
-Co, piątki nie znasz? -wymamrotałam zbierając puste naczynie po piciu.
-Znam, znam. -przewrócił oczami. -Zaraz..zaraz, czyli chcesz powiedzieć, że przyjmujesz mnie do watahy?
-Naturalnie! Nie ma tutaj wielu członków, dlatego każdy wilk jest na wagę złota. -chrząknęłam.
-Rozumieem..Chętnie dołączę..i tak szukałem jakiegoś ''domu'', wydaję mi się że jest tu idealnie..
-Oczywiście, że jest, to może poszukamy ci jakiejś jaskini? Potem oprowadzę cię po terenach i..-tu urwałam, bo basior intensywnie zaczął patrzeć się na mój pysk. -Co jest? Coś mam na pysku? -nerwowo zaczęłam łapą trzeć okolice nosa.
<Kas? ;3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz