wtorek, 29 marca 2016

Od Nusariego cd Ivy

Na moich bogów.
Zaraz postradam zmysły. 
Albo odetnę sobie głowę.
Albo ten przeklęty ogon.
Czego chcą ode mnie bogowie, że mój ogon zachowuje się tak, jakby coś palił?
- Rozumiesz coś z tego? - spytała cicho Ivy, przypatrując mi się bacznie.
- Nawet mniej od ciebie - wydukałem z trudem, patrząc na manewrujący przed nami ogon. Podszedłem bliżej i dotknąłem go łapą. - Aua! - podskoczyłem, gdy poczułem ukłucie na końcu grzbietu. Odwróciłem głowę w tamtą stronę, po czym uśmiechnąłem się blado. - Za chwilę zwątpię w życie...
- Nusari, wszystko dobrze? - Ivy podeszła do mnie, przełknąwszy głośno ślinę. - Wyglądasz trochę słabo...
- Już nawet nie wiem, co tu się dzieje - powiedziałem z wyrzutem do nawet nie wiem kogo. Spróbowałem rozprostować skrzydła. - Na moje dni! - syknąłem, czując ostry, przeszywający ból w całym kręgosłupie. - Co się tu, u licha, dzieje?!
Bezwładnie upadłem na wyłożone liśćmi podłoże, jednak to nie przyniosło mi ulgi. Jęknąłem, nawiedzony kolejnymi spazmami bólu.
- Nie ruszaj się stąd - rozkazała po chwili namysłu wadera, a potem pobiegła w wybranym przez siebie kierunku.
- Nie sądzę, żebym mógł się ruszyć - mruknąłem z przekąsem. Nie mogłem się nawet położyć na brzuchu, tylko pozostać w bezruchu na prawym boku. 
Jeżeli przyprowadzi swojego brata, osobiście go uduszę.

<Ivy? Nusari jest rybą bez ości, co teraz? ;D>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz