-Eee... - zająknęłam się.
Wadera spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Jakoś głupio mi się było przyznać, że jem bardzo rzadko i to w dodatku na siłę.
-Ja... Nie jestem głodna - mruknęłam. -Ale jeśli ty masz na coś ochotę to się nie krępuj, z chęcią ci pomogę coś wytropić - dodałam z szczerym uśmiechem.
-Serio? Ile godzin nie jadłaś? - spytała z ciekawością.
Dobra, to mnie złapała... Nie okłamię jej przecież...
-Ehh... Dwa dni temu - mruknęłam cicho.
-Dwa dni temu??? - powtórzyła. -Jeny, jak ty żyjesz!
-Chyba do życia starcza mi światło i woda - zaśmiałam się. -Ale to nieważne, zajmijmy się tobą.
Ivy pokręciła łbem, ale po chwili się uśmiechnęła - to dobry znak. Jest wyjątkowo optymistyczną waderą, podobało mi się to. Nie spotykałam na swojej drodze zbyt życzliwych wilków, najczęściej to byli napakowani strażnicy, których nawet nie interesowała rozmowa ze mną. Fajnie było się odezwać do kogoś normalnego.
-To lecimy! - krzyknęła wesoło wadera i podskoczyła. -Mam ochotę na dorodnego jelenia!
Uśmiechnęłam się nieśmiało. Nigdy nie znałam uczucia głodu, a już tym bardziej nie miałam ochoty na jakiegoś wielkiego jelenia.
<Ivy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz