Wróżki? Tego bym się nie spodziewała, muszę przyznać.
-To może być ciekawe... - powiedziałam do siebie z uśmiechem. -Chętnie - odparłam głośniej.
Ivy kiwnęła łbem i ruszyła na wprost. Podreptałam za nią, tym razem trzymając się w nieco bliższej odległości. Przez naprawdę krótką chwilę poruszałyśmy się w ciszy, po czym wilczyca zadała mi pytanie.
-Jak właściwie się tu znalazłaś? Samotne wilki to u nas rzadki widok, przynajmniej ostatnio.
Zauważyłam, że na sekundę zniknął jej wesoły uśmiech i pojawił się grymas, ale szybko to zakryła. Pewnie mała liczebność watahy powoduje niemałe komplikacje, jest więcej pracy przydzielonej na jednego wilka, ryzyko zaatakowania ze strony innej sfory i wiele innych czynników, o których ja - niezbyt doświadczony wilk w sprawach życia w grupie - nie miałam pojęcia. Rozumiem jej niezadowolenie.
-Przemieszczałam się od dłuższego czasu w stronę południa - odparłam. -Czasem zatrzymywałam się w jednym miejscu na dłużej, aby odpocząć od wędrówki, trochę poćwiczyć moce i spróbować się wyspać. I trafiłam po prostu tutaj - uśmiechnęłam się do wadery.
<Ivy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz