Polubiłam May. Była przyjazna, spokojna i dało się z nią normalnie rozmawiać, ale jednak jej niechęć do jedzenia mnie zaniepokoiła. Ja niedawno jadłam zająca, a już bym coś znowu przekąsiła...
A może jestem przewrażliwiona?
Może Mayev taka po prostu jest?
Mimo wszystko, wolałam chyba nie wnikać, lecz w razie czego będę gotowa na wszystko...
Zachowując maximum pozorów ruszyłam przed siebie, podskakując. Trzeba się jakoś odprężyć, a w końcu nic tak nie uspokaja, jak ruch!
Już po kilku minutach byłyśmy na łączce, gdzie dobrze było widać słońce znajdujące się nieco ponad horyzontem.
- Jak przyjemnie...- Stwierdziłam szeroko się szczerząc- Więc, to nasze łąki. Fajnie się tu siedzi latem, gdy słońce grzeje w grzbiet i także można tu bawić się i polować- Oznajmiłam, sadzając zad na ziemi
- To super- Wadera posłała mi przyjazny uśmiech, rozglądając się- To teraz szukamy jelenia, na którego miałaś ochotę?- Spytała, a ja w odpowiedzi potrząsnęłam łbem
- Nie, straciłam chęci, a poza tym, niedawno temu jadłam- Odparłam z entuzjazmem.
Szczerze? Chyba nic nie przeszło by mi przez gardło, wiedząc, że siedząca obok May nic nie jadła od dwóch dni. Niby nie była głodna, ale mimo wszystko dziwnie bym się czuła w takiej sytuacji- Więc, teraz idziemy dalej?- Zaproponowałam
<May?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz