piątek, 11 marca 2016

Od Nusari'ego cd Ivy

Nie ukrywam, bałem się. Shiroi, czy jak ten nietypowy wilk miał na imię, coś ode mnie chciał. Ode mnie, a nie od swojej siostry, o czym się także dowiedziałem kilka sekund temu.
- Nie mam prawa Ci tego powiedzieć... Nusari będzie chciał, to Ci wszystko wyjaśni- westchnął.- Ivy, proszę, idź do siebie. Zaraz do Ciebie przyjdziemy...
- No... Dobrze...- wymruczała, wycofując się. Spojrzała na mnie w poszukiwaniu pomocy, jednak potem już nie mogła mnie usłyszeć.
- Więc co ode mnie chcesz? - zwróciłem się zimno do basiora, który uśmiechał się w potworny sposób. Może i jestem odważny, ale od patrzenia na niego ciarki tańczyły na moim grzebiecie.
- Och, jako kochający brat mam prawo martwić się o siostrę - prychnął arogancko, zaczynając chodzić wokół mnie. Ale, przecież on był duchem. A przynajmniej tak wyglądał.
- I? - warknąłem. Do czego 'to coś' zmierzało?
- Jak długo się znacie? - naskoczył na mnie, szczerząc białe kły. - Jak się poznaliście? 
- Do czego ty zmierzasz? - parsknąłem rozśmieszony jego zachowaniem. Och Shiroi'ego zabłysły jak jaskrawo-niebieskie płomienie. 
- Ty jesteś głupi czy... - uśmiechnął się znowu, podnosząc do góry jedną brew. - głupi?
- Jestem Stróżem Lasu - mruknąłem wyniośle, wyprostowując się jak idiota (bo jestem idiotą)
- Och, przepraszam - skłonił się głupkowato, na co westchnąłem ciężko.
- Wrócimy do tematu? - rzuciłem, rozejrzawszy się po okolicy w poszukiwaniu Ivy. Może schowała się bliżej niż myślałem...
- Zadałem ci pytania, nie odpowiedziałeś na nie - stanął przede mną z kamiennym wyrazem pyska. - Czekam.
- Pomogła mi poznać okolicę i dołączyć do watahy - wytłumaczyłem dziwnie obojętnie. - Fajnie spędza się z nią czas, jest pełna energii i radości... Właściwie, czemu mnie o to pytasz? - posłałem mu zdenerwowane spojrzenie.
- Jestem jej bratem. Mam prawo wiedzieć, z kim się zadaje i jaki jest ten wilk - wzruszył ramionami, siadając na ziemi. - O ile jesteś wilkiem...
- Co? - warknąłem, jeżąc sierść od napływu wściekłości. Nie no, ten Shiroi swoim zachowaniem zaczynał mnie irytować.
- Twój ogon nie jest normalny, albo mam omamy - przechylił głowę na bok, aby lepiej przyjrzeć się mojemu ogonowi.
- Na Terrę, co się dzieje?! - powiedziałem na tyle głośno, że przybiegła Ivy. Spojrzała najpierw na mnie i mój ogon, a później na brata.
Ja nie chcę dzisiaj umierać, Ivy.

<Ivy? Odwaliło mi ;D>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz