wtorek, 29 marca 2016

Od Touki cd Nataniela

Spojrzałam na basiora łagodnie i przyjaźnię, chwilę popatrzyłam na horyzont po czym odezwałam się do niego:
-Moja wataha cierpi na brak wilków, dlatego przyjmę cię z otwartymi ramionami. Mam na imię Touka i chętnie oprowadzę cię po terenach, potem coś zjemy..Hmm a potem poszukamy ci jaskini, co ty na to? -uśmiechnęłam się, a basior zaniemówił. -No co?..A może najpierw coś zjemy?
-Tak, to dobra opcja.
***
Poprowadziłam basiora nad wodospad, ponieważ uznałam, że ryba to dobry obiad.
-Lubisz owoce morza?
-Mhm.
-Tsa...Widzę że nosisz bandaże, jesteś wojownikiem prawda? -spojrzałam na niego, to na siebie.
-Owszem, czasami trzeba zawojować..
-Może później odegramy partyjkę? -rzuciłam wyzwanie, lecz basior nie odpowiedział.
Przewróciłam oczami i szłam nie odzywając się do niego, nie chciałam być nachalna dlatego trzymałam buzię na kłódkę. Gdy dotarliśmy już nad wodospad, wskoczyłam do wody i wyciągnęłam przeróżne małże, skorupiaki i ryby. Położyłam je na kamienny talerz i skinęłam łbem w stronę basiora na znak, żeby się częstował.
-Smacznego panie nie rozmawialski.
Uczta była przednia oboje najedliśmy się do rozpuku, ułożyliśmy się wygodnie na plecach i patrzyliśmy na niebo.
-Możesz mi powiedzieć trochę osobie? -powiedziałam delikatnie..może tym razem mi odpowie.
< Nataniel? >

Od Touki cd Rinermai'ego

Przełknęłam ślinę i spojrzałam na basiora wzrokiem pełnego sarkazmu i wyrzutu. Basior nie czekając dłużej na moją odpowiedź odpalił papierosa i zaciągnął się cuchnącym dymem. Dym wleciał mi do nozdrzy a na sam jego zapach zachciało mi się zwrócić. Odkaszlnęłam zaciekle, podeszłam chytrze do basiora, wyrwałam mu peta z buzi i rzuciłam na ziemię przydeptując.
-Otóż nie. -powiedziałam sarkastycznie się uśmiechając.
-Phi, jak mogłaś wyrzucić mojego najlepszego papierosa, ja cię tu ładnie częstuje, a ty takie rzeczy. Pójdę zaraz do Alfy tej watahy i się skończy. -skwitował.
-Co się skończy?
-Dzień dziecka.
-Ojj, drogi Rinermai..do alfy ta?
-Ghr..
-Ta alfa stoi przed tobą! -powiedziałam wskakując na kamień i patrząc na niego krytycznie.
Basior przełknął ślinę, przewrócił oczami i podszedł do skały. Podał mi szarmancko łapę i powiedział:
-A więc przepraszam Touko, za moje burackie zachowanie, to się więcej nie powtórzy? -powiedział pół żartem, pół serio.
-Nie mam ochoty patrząc jak las, łąki i pola palą się przez twój niedopałek basiorze.
-Ależ dlaczego miałyby się zapalić?
-Bo rozrzucasz je gdzie popadnie, tu wśród fauny i flory nie ma miejsca na chemikalia i trucizny. Radzę ci to przemyśleć, a teraz chodź..Musimy znaleźć ci jakąś jaskinię. Niedługo nadejdzie zmierzch.
***
Razem z basiorem pokierowaliśmy się w stronę bagien. Rine chciał mieć mroczny klimat, stąd taka decyzja by jego jaskinia znajdowała się przy granicy z Zakazanymi Terenami. Z początku nie pochwalałam tej decyzji, lecz basior się upierał więc w końcu się zgodziłam.
-Jesteśmy na miejscu, w pobliżu są dwie jaskinie, więc masz wybór.
-Och.
Poszliśmy rozejrzeć się do 1 jaskini, była to kamienna jama, w szerz porośnięta mchem i inną bagienną roślinnością.
Druga jaskinia zaś, była nieco w formie szałasu szamana. Parę drzewek, torfowiska i mała przytulna jama.
-I co sądzisz? Spodobała ci się któraś? -powiedziałam idąc w stronę jakiegoś mniej mrocznego terenu.
<Rine? >

Od Nusariego cd Ivy

Na moich bogów.
Zaraz postradam zmysły. 
Albo odetnę sobie głowę.
Albo ten przeklęty ogon.
Czego chcą ode mnie bogowie, że mój ogon zachowuje się tak, jakby coś palił?
- Rozumiesz coś z tego? - spytała cicho Ivy, przypatrując mi się bacznie.
- Nawet mniej od ciebie - wydukałem z trudem, patrząc na manewrujący przed nami ogon. Podszedłem bliżej i dotknąłem go łapą. - Aua! - podskoczyłem, gdy poczułem ukłucie na końcu grzbietu. Odwróciłem głowę w tamtą stronę, po czym uśmiechnąłem się blado. - Za chwilę zwątpię w życie...
- Nusari, wszystko dobrze? - Ivy podeszła do mnie, przełknąwszy głośno ślinę. - Wyglądasz trochę słabo...
- Już nawet nie wiem, co tu się dzieje - powiedziałem z wyrzutem do nawet nie wiem kogo. Spróbowałem rozprostować skrzydła. - Na moje dni! - syknąłem, czując ostry, przeszywający ból w całym kręgosłupie. - Co się tu, u licha, dzieje?!
Bezwładnie upadłem na wyłożone liśćmi podłoże, jednak to nie przyniosło mi ulgi. Jęknąłem, nawiedzony kolejnymi spazmami bólu.
- Nie ruszaj się stąd - rozkazała po chwili namysłu wadera, a potem pobiegła w wybranym przez siebie kierunku.
- Nie sądzę, żebym mógł się ruszyć - mruknąłem z przekąsem. Nie mogłem się nawet położyć na brzuchu, tylko pozostać w bezruchu na prawym boku. 
Jeżeli przyprowadzi swojego brata, osobiście go uduszę.

<Ivy? Nusari jest rybą bez ości, co teraz? ;D>

poniedziałek, 28 marca 2016

Od Mayev, cd. Ivy

No i zobacz Mayev co narobiłaś...
-Oki, a gdzie tym razem? - zapytałam z entuzjazmem i rozejrzałam się wokół.
-Hmmmm... - Ivy usiadła na ziemi i zamyśliła się. -To widziałaś, wodospad był, tam nie pójdziemy...
-Jak to "nie pójdziemy"? - przerwałam jej z zaskoczeniem.
A więc czegoś mi nie wolno oglądać? Powinnam o tym się dowiedzieć jak najszybciej, bo jak sierota wpadnę po uszy w kłopoty i to przypadkowo. Ivy skrzywiła się lekko.
-Wiesz... - mruknęła. -Na terenach naszej watahy znajdują się dwa miejsca od których powinnaś trzymać się z daleka. - Wadera spojrzała na mnie z niezwykłą powagą w oczach. -Jest to pewna część lasu, zwana przez nas zakazanym, a w jej pobliżu znajduje się bagno. Nie radziłabym się tam zapuszczać, mogłabyś już nigdy stamtąd nie powrócić. Możesz tam napotkać groźne istoty, jak chociażby trolle czy smoki, więc... Po prostu trzymaj się z daleka.
Przyznam, że wilczyca wbiła mnie tymi słowami w ziemię. Wszystko co do tej pory widziałam było piękne i nawet mi by przez myśl nie przeszło, że mogą tu się znajdować takie miejsca.
-Jestem w szoku - przyznałam szczerze.
Ivy zaśmiała się i wstała, obracając się w stronę lasu.
-To chodź nad jezioro, żeby ochłonąć!
<Ivy?>

niedziela, 27 marca 2016

Od Nataniela, do Touki

Słońce świeciło w pełni, kiedy postanowiłem wylądować na ziemi. Z góry szukałem odpowiedniego miejsca do zatrzymania się, aby dać odpoczynek skrzydłom i rozruszać pozostałe mięśnie. W oddali pojawił mi się obraz gór. Świetnie, zatrzymam się na jakimś szczycie i spacerem ruszę w dół, do lasów. Potraktuję to jako rozgrzewkę. Znacznie przyspieszyłem lot, aby po chwili wylądować na jednym z mniejszych szczytów i powoli ruszyć w kierunku zielonych terenów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, spacer jak spacer, jednak poczułem zapach wilka. Wadera w wieku około trzech lat. Nadstawiłem uszu i zatrzymałem się, aby móc namierzyć jej położenie. Przeszedłem kilka kroków i spostrzegłem ją nieco niżej, wpatrzoną we mnie nieprzyjaznym wzrokiem. Wyprostowałem się i nie odwróciłem wzroku. Nie była zdecydowanie wędrownym wilkiem.
-Co tutaj robisz? - zapytała stanowczo.
-Stoję - mruknąłem, po czym wykonałem kilka kroków w kierunku wilczycy.
Ona widząc, że się zbliżam, odsunęła się.
-Tyle to sama widzę - prychnęła. -Znajdujesz się na terenach mojej watahy, mam prawo wiedzieć, co robi w tym miejscu zupełnie nieznany wilk.
Hmm, wataha... Mógłbym spróbować się zatrzymać, dobrze by mi to zrobiło.
-Nie jestem wrogiem - powiedziałem sucho. -Mógłbym dołączyć?
<Touka?>

Od Rinermai'ego do Touki

Srata - ta - ta, muszę znaleźć miejsce do spania na tych terenach. Albo od razu jakąś watahę...
Idąc między drzewami, wiedziony zapachem w stronę jakiejś wody, wyciągnąłem z kieszeni joint'a. Ogonem podpaliłem końcówkę, po czym zaciągnąłem się słodkawym dymem.
Wtem, sru, jakby tego chciała Ignis, jednorożec przeciął mi drogę. Pogalopował dalej, zostawiając za sobą tumany kurzu i rżąc głośno. Zatrzymałem się, potem najpierw potrząsnąłem szybko głową, a później przyjrzałem się uważniej mojemu joint'owi. Nie, nie, wszystko z nim okej.
Skąd tu się, u licha, wzięły jednorożce?!
Gdy ja wypuszczałem dym przez nozdrza, cała zgraja jednorogich stworzeń przebiegła mi przed nosem, a jedno z nich raczyło poczęstować się moim niedopałkiem.
- Oddawaj to! - wrzasnąłem, rzucając się za jednorożcami w pogoń. - Poskarżę się twojej mamie, że palisz beze mnie, smarkaczu! - dodałem, gdy mijałem najwolniejszych członków patatającego stada.
Rumak z joint'em w grzywie galopował prawie na początku zgrai, jednak po chwili zmagania się z jego przewrażliwionymi rodzicami oraz innymi członkami tej chorej, błyszczącej rodziny, biegłem tuż za nim. Przygotowałem się do skoku na jego grzbiet, lecz to zwierzę raczyło wierzgnąć. Brawo, Rine, unik w ostatnim momencie.
- Niewychowany bachor - warknąłem do siebie, odsuwając się w biegu na bok. Jednorożec pomachał swoją szyją. - Niedorobiony nosorożec! Żyrafa! - pokrzykiwałem wyraźnie rozbawiony i wkurzony jednocześnie. 
- Ej! - usłyszałem, kiedy udało mi się złapać równowagę na grzbiecie białego rumaka. - Co ty wyczyniasz?! - jakaś szara smuga mignęła z mojej lewej strony.
- Próbuję uratować mojego joint'a, nie widać?! - odkrzyknąłem obojętnie, po czym schyliłem się do falującej na wietrze, lśniącej grzywy. 
- Złaź z tego zwierzęcia, albo sama to zrobię! - zagroziła jakaś wadera. Zaśmiałem się, już ze skrętem w buzi.
- Widzisz jak się boję? - razem ze słowami z mojego pyska wyleciało nieco dymu.
A potem czułem tylko, jak moja czaszka chrupnęła lekko, gdy przydzwoniłem całą głową w wieli, płaski sopel, który nagle pojawił się na mojej wysokości. Z impetem spadłem z grzbietu rumaka i upadłem na twarde podłoże.
Z trudem moje uszy wychwyciły dźwięk przeskakujących nade mną jednorożców. Zacisnąłem mocno oczy, ogarnięty spazmami bólu. W takim momencie nie chciałem nawet próbować rozmasować bolącej szczęki. Westchnąłem zażenowany i postanowiłem poleżeć sobie w miejscu, aż zachce mi się wstać i porozmawiać z tą waderą.
- Wszystko okay? - zapytała, kiedy tupot kopyt był cichy jak upadające na ziemię ptasie piórko. 
Weź oddal się na kilka metrów, mam swoją przestrzeń osobistą, pomyślałem.
- Chyba zaniosę go do Kasumi'ego, on będzie wiedział, co robić - mruknęła do siebie, po czym poczułem, jak zaczyna krążyć wokół mnie, by znaleźć coś, za co mogłaby mnie pociągnąć.
- O, nie, nie nie! - zerwałem się jak oparzony z ziemi, podnosząc ogon wyniośle. - Nie chcemy żadnych Kasumich i srumich, i...
- Nie oberwałeś za mocno? - przerwała mi wadera spokojnie, patrząc na mnie podejrzliwie. 
- Nie aż tak mocno - burknąłem, a następnie ruszyłem szczęką na jeden bok, potem drugi. Kilka małych kości strzyknęło. Usiadłem ciężko na podłożu i zacząłem nastawiać swoją żuchwę przednimi łapami. - Ko kwoja wina - powiedziałem, gdy wadera roześmiała się, widząc moje zmagania. - Szukałem...
- Watahy? - wtrąciła się szybko, podnosząc do góry uszy oraz ogon. 
- Miękzy innymi - mruknąłem niechętnie. Au, to bolało. 
- Możesz dołączyć do nas - jedną z łap zaczęła robić małe kółka w ziemi. Dopiero teraz zauważyłem, że na przednich łapach miała bandaże, a na dodatek na lewej łopatce jakieś znamię. 
- W sumie, czemu nie - potrząsnąłem jeszcze raz głową. - Jakaś jaskinia bez roślin wokoło się znajdzie?
- Chyba tak... - powiedziała bez przekonania. - Jestem Touka.
- Rinermai - prychnąłem, sięgając do kieszeni po papierosa. Drugi przyjaciel. - Chcesz zapalić? - zapytałem, kiedy spostrzegłem, że czarna wadera spogląda to na mnie, to na papierosa lekko przerażona.

< Touka? Zapalimy?>

sobota, 26 marca 2016

Od Ivy, cd. Mayev

Polubiłam May. Była przyjazna, spokojna i dało się z nią normalnie rozmawiać, ale jednak jej niechęć do jedzenia mnie zaniepokoiła. Ja niedawno jadłam zająca, a już bym coś znowu przekąsiła...
 A może jestem przewrażliwiona?
Może Mayev taka po prostu jest?
Mimo wszystko, wolałam chyba nie wnikać, lecz w razie czego będę gotowa na wszystko...
Zachowując maximum pozorów ruszyłam przed siebie, podskakując. Trzeba się jakoś odprężyć, a w końcu nic tak nie uspokaja, jak ruch!
Już po kilku minutach byłyśmy na łączce, gdzie dobrze było widać słońce znajdujące się nieco ponad horyzontem.
- Jak przyjemnie...- Stwierdziłam szeroko się szczerząc- Więc, to nasze łąki. Fajnie się tu siedzi latem, gdy słońce grzeje w grzbiet i także można tu bawić się i polować- Oznajmiłam, sadzając zad na ziemi
- To super- Wadera posłała mi przyjazny uśmiech, rozglądając się- To teraz szukamy jelenia, na którego miałaś ochotę?- Spytała, a ja w odpowiedzi potrząsnęłam łbem
- Nie, straciłam chęci, a poza tym, niedawno temu jadłam- Odparłam z entuzjazmem.
 Szczerze? Chyba nic nie przeszło by mi przez gardło, wiedząc, że siedząca obok May nic nie jadła od dwóch dni. Niby nie była głodna, ale mimo wszystko dziwnie bym się czuła w takiej sytuacji- Więc, teraz idziemy dalej?- Zaproponowałam
<May?>

Od Mayev, cd. Ivy

-Eee... - zająknęłam się.
Wadera spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Jakoś głupio mi się było przyznać, że jem bardzo rzadko i to w dodatku na siłę.
-Ja... Nie jestem głodna - mruknęłam. -Ale jeśli ty masz na coś ochotę to się nie krępuj, z chęcią ci pomogę coś wytropić - dodałam z szczerym uśmiechem.
-Serio? Ile godzin nie jadłaś? - spytała z ciekawością.
Dobra, to mnie złapała... Nie okłamię jej przecież...
-Ehh... Dwa dni temu - mruknęłam cicho.
-Dwa dni temu??? - powtórzyła. -Jeny, jak ty żyjesz!
-Chyba do życia starcza mi światło i woda - zaśmiałam się. -Ale to nieważne, zajmijmy się tobą.
Ivy pokręciła łbem, ale po chwili się uśmiechnęła - to dobry znak. Jest wyjątkowo optymistyczną waderą, podobało mi się to. Nie spotykałam na swojej drodze zbyt życzliwych wilków, najczęściej to byli napakowani strażnicy, których nawet nie interesowała rozmowa ze mną. Fajnie było się odezwać do kogoś normalnego.
-To lecimy! - krzyknęła wesoło wadera i podskoczyła. -Mam ochotę na dorodnego jelenia!
Uśmiechnęłam się nieśmiało. Nigdy nie znałam uczucia głodu, a już tym bardziej nie miałam ochoty na jakiegoś wielkiego jelenia.
<Ivy?>

Nowy basior

Nasza mała wataha odżywa :3
Powitajmy Nataniela, który będzie wojownikiem

Od Ivy, cd. Mayev

Uśmiechnęłam się do siebie. Co prawda, dla wróżek najwyraźniej było jeszcze zbyt zimno lub/i wcześnie, ale leniwo wschodzące słońce dawało swój własny, szczególny urok, odbite w tafli wody nawet przedarte przez liście drzew.
Spojrzałam na waderę, po czym pomyślałam nad kolejnym miejscem do odwiedzenia
- Proponuję łąkę lub jezioro- Oznajmiłam, wyczekująco spoglądając na May, która po chwili zastanowienia wybrała łąkę.- Więc chodźmy tędy
Zaraz obrałyśmy odpowiedni kierunek i ruszyłyśmy w ciszy, która tylko co jakiś czas była przerywana śpiewem ptaków i szumem drzew, poruszających się spokojnie na wietrzyku.
- Uwielbiam wiosnę- Stwierdziłam uśmiechając się szerzej- Jedyne czego mi brakuje to kolorowe kwiaty i więcej zieleni, ale i nawet teraz jest w porządku...- Zerknęłam na złotą wilczycę, która przytaknęła.
Znów nastała cisza, którą oczywiście po sekundzie przerwałam, zatrzymując się gwałtownie
- Kurde, zapomniałam, że możesz być głodna!- Prawie, że krzyknęłam- Pewnie nie jadłaś od dawna, a ja nawet nie pomyślałam o tym... Na co masz ochotę?
Zapytałam z uśmiechem
<May?>

od Mayev, cd Ivy

Z uśmiechem popędziłam za waderą. Mimo tego, że w biegu się nie ociągam, to Ivy ewidentnie trzymała się kilka metrów z przodu - ah ta orientacja w terenie...
W końcu znalazłyśmy się na miejscu, a moim oczom ukazał się wspaniały widok. Krystalicznie czysta woda powoli spływała po skałach, zaś wokół wszystko mieniło się delikatnym, błękitnym blaskiem.
-Ślicznie tu - powiedziałam siadając jak najbliżej brzegu.
-No nie! - Wadera szeroko się uśmiechnęła. -Mówiłam, że tu jest cudnie!
Uchyliłam łeb i spojrzałam na swoje odbicie. Jakbym patrzyła w lustro...
-No no, nie przeglądaj się już tak - usłyszałam lekki chichot. -Bo w samouwielbienie wpadniesz.
Prychnęłam śmiechem i odwróciłam się do wadery.
-Już za późno - odparłam.
Wstałam i jeszcze raz przyjrzałam się otoczeniu, po czym odeszłam od brzegu.
-To co teraz proponujesz? - zapytałam z zaciekawieniem.
<Ivy?>

Nowy basior!

Powitajmy nowego basiora w naszej watasze! Rinermai nasz saper;)

piątek, 25 marca 2016

Od Ivy, cd. Mayev

Chwilę się zamyśliłam, po czym odwzajemniłam uśmiech wadery
- Zazdroszczę, bo ja nie pamiętam nic ze swojej przeszłości prócz tego, że mam brata- Oznajmiłam, a przed oczami na sekundkę pojawił się obraz Shiroi'a, co skomentowałam jedynie westchnieniem. Kątem oka dostrzegłam zakłopotanie na pyszczku wadery, więc uśmiechnęłam się- Zmieniając temat, mówiłaś coś o mocach
May skinęła głową, a ja przesunęłam się aby zrobić jej miejsce na ścieżce obok mnie
- Panuję nad żywiołem światła i czasem.
- Potrafisz czytać w czyjejś przyszłości?- Zapytałam z nadzieją i jestem pewna, że było to widać w moich oczach.
- Niestety nie- Odpowiedziała, a ja skinęłam głową.
- Czyli nadal moja przeszłość będzie tajemnicą... Może to nawet lepiej- Uśmiechnęłam się- Chodź, to już blisko!- Wykrzyknęłam rozpoczynając bieg. Jeżeli się uda zdążyć, to czeka nas piękny widok.
<Mayev?>

czwartek, 24 marca 2016

Od Mayev, cd Ivy

Wróżki? Tego bym się nie spodziewała, muszę przyznać.
-To może być ciekawe... - powiedziałam do siebie z uśmiechem. -Chętnie - odparłam głośniej.
Ivy kiwnęła łbem i ruszyła na wprost. Podreptałam za nią, tym razem trzymając się w nieco bliższej odległości. Przez naprawdę krótką chwilę poruszałyśmy się w ciszy, po czym wilczyca zadała mi pytanie.
-Jak właściwie się tu znalazłaś? Samotne wilki to u nas rzadki widok, przynajmniej ostatnio.
Zauważyłam, że na sekundę zniknął jej wesoły uśmiech i pojawił się grymas, ale szybko to zakryła. Pewnie mała liczebność watahy powoduje niemałe komplikacje, jest więcej pracy przydzielonej na jednego wilka, ryzyko zaatakowania ze strony innej sfory i wiele innych czynników, o których ja - niezbyt doświadczony wilk w sprawach życia w grupie - nie miałam pojęcia. Rozumiem jej niezadowolenie.
-Przemieszczałam się od dłuższego czasu w stronę południa - odparłam. -Czasem zatrzymywałam się w jednym miejscu na dłużej, aby odpocząć od wędrówki, trochę poćwiczyć moce i spróbować się wyspać. I trafiłam po prostu tutaj - uśmiechnęłam się do wadery.
<Ivy?> 

Od Ivy cd Mayev

Mayev wydawała się być przyjazną Waderą i z każdą chwilą moje objawy względem jej osoby powoli znikały. Wgłębi już nią polubiłam, ale mniejsza o to.
Wesołym krokiem weszłam do jaskini Touki, która pozwoliła mi wchodzić bez pytania jeżeli mam coś ważnego. Nowa członkini była raczej ważna, szczególnie w zaistniałej sytuacji... Już miałam wołać Alfę, gdy zorientowałam się, że May się zawahała.
- Chodź, Touka na pewno się ucieszy z nowej osóbki w rodzinie- Uśmiechnęłam się szeroko. Złota wilczyca delikatnie się uśmiechnęła, po czym podążyła za mną.
- Touko- Podniosłam głos. Pewnie robiła coś ważnego, więc nie miałam zamiaru jej poganiać, a poza tym to Alfa. Nastała cisza, lecz na szczęście po chwili zza rogu jaskini wyłoniła się czarna postać
- Cześć Ivy, coś się stało?- Zapytała, a po chwili zwróciła oczy na milczącą May- Kogo przyprowadziłaś?
- To jest Mayev, spotkałam nią nad wodospadami. Chciałaby dołączyć do watahy jako Obrońca Alf- Oznajmiłam. Tou zmierzyła wzrokiem złotą waderę, po czym skinęła głową, uśmiechając się
- Witaj w watasze, Mayev. Ivy, mogłabyś oprowadzić naszą nową Waderę?
- Pewnie- Przytaknęłam- To my już nie przeszkadzamy i idziemy
Nie czekając na odpowiedź wyszłam z jaskini, a May poszła za mną
- Więc gdzie najpierw?- Zapytała wilczyca rozglądając się
- Możemy iść nad rzekę. Przy odrobinie szczęścia zobaczymy tam wróżki- Szeroko się uśmiechnęłam
<May?>

Od Mayev CD Ivy

-Jasne - odparłam rozweselona.
Udało się! Pierwsze lody przełamane, mam szansę wreszcie odpocząć i zatrzymać się na stałe w watasze. Ivy najwyraźniej nie miała nic przeciwko, zachowywała ostrożność jak każdy. Zajmuje całkiem ważne stanowisko, teraz jedynie trzeba formalnie załatwić moją sprawę z Alfą. Szłam powoli za waderą, którą najwyraźniej rozpierała pozytywna energia od samego rana. Jej krok był żwawy i pewny, dobrze znała las i nie zwracała zbyt uwagi na to, gdzie idzie.
-Hmm... - mruknęła, odwracając się do mnie. -W czym czujesz się dobrze?
Zmrużyłam lekko oczy, zastanawiając się. W czym czuję się dobrze...? O co może chodzić? Coś pewnie w sprawie watahy, tylko... Ah, no tak.
-Jestem dobrym obserwatorem i słuchaczem - zaczęłam. -Jeśli miałabym pełnić jakąś funkcję to najchętniej zajęłabym stanowisko jakiegoś strażnika.
Ivy uśmiechnęła się szeroko na moje słowa.
-Super! Ja oprócz bycia Betą pilnuję granic i terenów watahy, też by ci to pasowało? Czy może wolisz dbać o bezpieczeństwo naszej Alfy?
O jeny... Bronienie najważniejszej osoby w watasze to nadzwyczaj pilny obowiązek. Przez chwilę się zastanawiałam, czy na pewno podołam temu zadaniu, ale doszłam do wniosku, że przecież lamą nie jestem i sobie z pewnością poradzę.
-O, już jesteśmy - powiedziała wilczyca. -Teraz porozmawiamy z Alfą na twój temat.
Stanęłam w wejściu do ogromnej jaskini i przez chwilę wahałam się nad wejściem. Ivy w tym czasie zdążyła wskoczyć do środka.
<Ivy?>

środa, 23 marca 2016

Od Ivy cd Mayev

Tereny, Ivy. Jesteś Betą, ale sprawdzanie terenów to nadal Twój obowiązek, nawet o tak wczesnej godzinie. Pierwsze miejsce w jakie się skierowałam, to polana. Jak zwykle, nie było tam nic szczególnego- cichy szum drzew naokoło i świergot ptaków, które nadlatywały do nas na cieplejsze miesiące.
Z nieukrywanym szczęściem patrzyłam na dzięcioła stukającego o pień i kroczyłam w przód, nadal zachowując czujność. W końcu, po coś tu jestem.
Nagle zamarłam w bezruchu wyłapując wszelakie dźwięki z otoczenia. Nareszcie! Położyłam uszy wzdłóż grzbietu i lekko pochylona ku ziemi skierowałam się wprost do źródła odgłosu- cichutkie skubanie trawy.
Z każdym krokiem byłam bliżej.
Jeszcze chwila...
Mała sekundka...
Już!!!
Rzuciłam się w pogoń za małym, szarym futrzakiem. Wyraźnie zdezorientowany zając zaczął uciekać, lecz nie miał już szans, bo przetrącilam mu kark łapą.
Malutkie ciałko po raz ostatni zadrgało, gdy wbiłam kły w jego kręgosłup. Po wszystkim.
Gdy skończyłam posiłek ruszyłam dalej, sprawdzać tereny w watasze, co oszczędzę w szczegółach, gdyż nie wydarzyło się nic ciekawego... Aż do wodospadu, gdzie stała Wadera w odcieniach złotego. Wilk?! Tutaj?! Po kilku minutach wilczyca wyraźnie zorientowała się w sytuacji, gdyż zaczęła się rozglądać dookoła. Po krótkiej wymianie zdań i upewnieniu się, że wilczyca nie ma złych zamiarów wyszłam zza krzaków
- Witaj, jestem Ivy i jestem Beta Watahy Argentum Nocte. Wybacz za tą "agresję", po prostu ostatnio jestem dosyć nerwowa- Przedstawilam się, z nieco histerycznym uśmiechem, lecz wadera chyba się nie zraziła, gdyż poslała mi delikatny uśmiech
- Nic nie szkodzi- Odparła spokojnie- Jestem Mayev i z chęcią bym dołączyła do watahy, jeżeli Alfa nie ma nic przeciwko
Uspokoiłam się trochę, po czym potrząsnęłam głową z uśmiechem na pyszczku
- Jasne, że Touka nie będzie miała nic przeciwko. Ostatnio odeszło od nas kilkoro członków, więc każde łapy się przydadzą- Stwierdziłam, po czym gestem głowy zachęciłam Mayev do pójścia za mną- Mogę Ci mówić May?- Spytałam
<Mayev?>

Od Mayev

Otworzyłam powoli oczy. Ciemno. Znowu się obudziłam za wcześnie... Uniosłam łeb i rozejrzałam się wokół, szukając na niebie księżyca bądź pierwszych oznak wschodu słońca. Na moje szczęście na linii horyzontu powoli zaczynało jaśnieć. Uśmiechnęłam się pod nosem i zeskoczyłam z drzewa. Przeciągnęłam się, ale po chwili mój uśmiech zniknął. Przesadziłam wczoraj z tym treningiem...
-Ehh... I znowu dwa dni bez zajęcia...
Ruszyłam spokojnym krokiem naprzód, w poszukiwaniu chociażby kałuży, żeby móc się przejrzeć. Kto wie, może wyglądam jak jakieś opętane straszydło. Nie powinno mieć to dla mnie żadnego znaczenia tak właściwie, bo i tak oglądają mnie jedynie drzewa, jelenie i wiewiórki, ale cóż... Może natrafię na jakiegoś wilka i wtedy raczej nie ma szans na jakąś znajomość.
Przechadzając się, usłyszałam cichy szum wody. Tak! Wodospad! To coś zdecydowanie lepszego niż brudna kałuża po stopniałym śniegu. Nieco przyspieszyłam, bacznie nasłuchując, w którą stronę powinnam się udać. Po chwili zauważyłam między drzewami spadający strumień wody i uśmiechnęłam się szerzej. Odświeżę się, przywrócę do pełnego porządku i odpocznę za jednym zamachem.
Przycupnęłam nad samym brzegiem i przejrzałam się. Lekko potargane futro i włosy, jak zwykle. Łapą zaczęłam przygładzać włosy, nie przestając skupiać się na otoczeniu. Z daleka słyszałam szelest, ale nie mogłam być pewna, że są to tylko liście. Niedawno znalazłam się w tym lesie, do końca nie został przeze mnie zbadany. Obejrzałam się jeszcze raz całkowicie w odbiciu. Czysto, schludnie, ładnie. Mogę iść dalej.
-A może lepiej nie...
To już nie był szelest. Tylko kroki. Nie chciałam wyjść na niebezpiecznego wilka, dlatego też odwróciłam się spokojnie. Co prawda nikogo nie widziałam, ale wyczuwałam obecność. A co najważniejsze - obecność wilka.
-Nie jestem wrogiem - powiedziałam, właściwie do pustej przestrzeni. -Nie musisz się kryć.
-Heh, myślisz, że ci uwierzę?
Cóż... Pierwszego dobrego wrażenia pewnie na tym wilku - sprecyzujmy, waderze - nie wywarłam. No ale w sumie... Też bym nie zaufała komuś zupełnie obcemu.
-Hmm... Nie musisz mi wierzyć - odparłam ze spokojem, uśmiechając się. -Jestem samotną wilczycą, nie szukam kłopotów w żadnym wypadku. Po prostu wędruję tu i tam... Z resztą, widzisz mnie, ja ciebie nie, chyba nie wyglądam groźnie, hm?
-Wygląd nie decyduje o tym, czy ktoś jest silny czy nie.
-Cóż, prawda, z tym się zgodzę- przytaknęłam z uśmiechem. -Powtórzę się: nie szukam kłopotów, z chęcią bym się gdzieś zatrzymała na stałe, w watasze, żeby móc w końcu odpocząć od ciągłej wędrówki i walki o przetrwanie - wyjaśniłam, ciągle szukając w cieniach drzew swojego rozmówcy.
<Ivy?>

Nowa wadera

Powitajmy głośnym wyciem naszą nową towarzyszkę- Mayev, która zajmie stanowisko strażnika Alf. Mayev, czuj się jak u siebie :D

Od Ivy

Poraz kolejny obejrzałam się za siebie. Jakoś ciężko było mi się przyzwyczaić do faktu, że zostało nas czworo... Tylko czworo... Cały czas czułam czyjąś obecność i to na pewno nie był Shiroi, który zaginął w Zakazanym Lesie jakiś czas temu... Zacisnęłam zęby krocząc dalej. Nadeszła wiosna, a tu taka dziwna niespodzinka... Zdeterminowana zaczęłam cicho nucić... - Patrzy w moją stronę, zalotnie się uśmiecha- Wymruczałam spoglądając w tył- Pocą mi się dłonie, coś każe mi uciekać... Nie mogę ulec, nie mogę tak zwyczajnie się zakochać... Choć doskonała, to czuję strach, więc wolę się wycofać...- Zamilkłam, analizując sytuację. Dookoła rozciągał się gęsty las, lecz pozwoliłam sobie puścić się pędem między drzewami, nadal śpiewając, lecz tym razem głośniej - Ta dziewczyna jest niebezpieczna, niedostępna, łamie serca Ta dziewczyna jest niedorzeczna, muszę przestać się zadręczać... Gwałtownie się zatrzymałam... "Trzeba przestać się zadręczać". - Ochh Ivy, chyba musisz odpocząć- Westchnęłam, uśmiechając się sama do siebie.- Samotność przytłacza, ale nie takie problemy pokonywałaś! Podskoczyłam radośnie, po czym zaczęłam truchtać w stronę polanki. Nagle obok mnie pojawił się czerwonooki demon, który na mój widok wesoło pokręcił ogonem na boki - Samotność jest nie dla mnie- Zaśmiałam do Cienia, na co ten tylko przytaknął. Niby poczułam się raźniej. Po kilku minutach wkroczyłam na polankę, a przyjemne promienie słońca zaczęły przygrzewać mnie w grzbiet. Zdecydowanie uwielbiam wiosnę! Nie wiedząc co ze sobą zrobić, po prostu ułożyłam się pomiędzy kupami trawy, natomiast czarny towarzysz usiadł obok, przymykając oczy
<Ktoś?>

wtorek, 22 marca 2016

Reaktywacja

Witajcie wilki, a raczej mała gromadka, która pozostała..Jest mi niezmiernie smutno ogłosić wieść, iż musiałam wywalić - za przeproszeniem ponad połowę postaci. Stało się tak, ponieważ ów gracze nie pisali opowiadań, oraz nie udzielali się w watasze. W zasadzie, myślę że tak będzie lepiej. Nawet jeżeli wataha ma liczyć 4 lojalnych, piszących opowiadania członków, to tak będzie lepiej niż by było ich 20, a pisałyby tylko 5 osób:)
Pozdrawiam~ Touka

Konkurs

Witajcie Wilki. Jak już pewnie większość z Was zauważyła, nasza wataha przechodzi ostatnio kryzys, ale my się nie dajemy i dlatego postanowiłyśmy wzraz z Alfą zrobić konkurs, którego nagrody otrzymacie na Howrse.pl (m.in. KF, RP, itp.), ale tutaj również. konkurs dzieli się na trzy kategorie:
a) Najciekawsze opowiadanie- Konkurs polega na tym, że pod koniec kwietnia Alfa wybiera najciekawsze opowiadanie, spośród wszystkich napisanych od dzisiaj (21.03.). Nie ważne jak długie- byle ciekawe
b) Liczba opowiadań- Konkurs także trwa do końca Kwietnia. Osoba, która napisze najwięcej opowiadań od dziś wygra
c) Najdłuższe opowiadanie- Opowiadania będą liczone linijkami w wiadomościach na Howrse. Im dłuższe opowiadanie, tym większa szansa na wygranie (Także do końca Kwietnia).

Na tę chwilę to tyle. Dzięki za uwagę :3
~ Ivy; Touka

piątek, 11 marca 2016

Od Ivy CD Nusari


Jeżeli ktokolwiek genialny pomyślał, że JA bym od tak ODESZŁA, to niech odejmie sobie 100 punktów za przewidywalność... No dobra, odejmijcie sobie ich tylko 10, bo rzeczywiście, na początku całkiem skołowana chciałam odejść, lecz sobie przypomniałam... Że jestem Ivy... Bez zapowiedzi wyskoczyłam widowiskowo zza krzaków. Pierwsze co, to spojrzałam na Nusari'ego, potem na jego ogon, a następnie na brata, na którego pysku pojawił się cień uśmiechu
- Jesteś uparta, Ivy- Stwierdził niebieskooki- Nie zmieniłaś się...
Chwilę milczałam, nie wiedząc co powiedzieć
- A ja pamiętam tylko twoje imię i wygląd- Odparłam cicho, lekko zagubiona. Duch lekko posmutniał na pyszczku, a siedzący obok Nusari nadal milczał, jakby próbując wywiercić dziurę w półprzeźroczystej piersi Shiroi'a. Chyba się nie polubili...
-  Cóż poradzić..?- Westchnął mój brat, podnosząc się do pozycji stojącej, po czym zaczął stawiać kolejne kroki w przód- Chodźcie oboje... Nusari, mogłeś nie zauważyć, ale gwiazdka do ciebie wróciła- Oznajmił odchodząc.
Przez chwilę i ja, i biały wilk staliśmy zdumieni analizując słowa ducha, a już po niecałych trzydziestu sekundach przed nami manewrował biały ogon z czarną gwiazdą.
- A... Ale jak..?- Zapytałam zszokowana, patrząc na oddalającą się postać
- Aqua i Terra- Powiedział biały wilk, tylko na chwilę się odwracając- Woda i Ziemia
Zmarszczyłam brwi. To wszystko było coraz bardziej pozbawione sensu.
- Ale co Boginie mają do tego?- Wtrącił Nusari
- Dosyć dużo, kochany... Dosyć dużo...- Shiroi posłał nam tajemniczy uśmiech, a ja stałam wpatrując się wyczekująco w Nusari'ego
<Panie Uroczy?>

Od Nusari'ego cd Ivy

Nie ukrywam, bałem się. Shiroi, czy jak ten nietypowy wilk miał na imię, coś ode mnie chciał. Ode mnie, a nie od swojej siostry, o czym się także dowiedziałem kilka sekund temu.
- Nie mam prawa Ci tego powiedzieć... Nusari będzie chciał, to Ci wszystko wyjaśni- westchnął.- Ivy, proszę, idź do siebie. Zaraz do Ciebie przyjdziemy...
- No... Dobrze...- wymruczała, wycofując się. Spojrzała na mnie w poszukiwaniu pomocy, jednak potem już nie mogła mnie usłyszeć.
- Więc co ode mnie chcesz? - zwróciłem się zimno do basiora, który uśmiechał się w potworny sposób. Może i jestem odważny, ale od patrzenia na niego ciarki tańczyły na moim grzebiecie.
- Och, jako kochający brat mam prawo martwić się o siostrę - prychnął arogancko, zaczynając chodzić wokół mnie. Ale, przecież on był duchem. A przynajmniej tak wyglądał.
- I? - warknąłem. Do czego 'to coś' zmierzało?
- Jak długo się znacie? - naskoczył na mnie, szczerząc białe kły. - Jak się poznaliście? 
- Do czego ty zmierzasz? - parsknąłem rozśmieszony jego zachowaniem. Och Shiroi'ego zabłysły jak jaskrawo-niebieskie płomienie. 
- Ty jesteś głupi czy... - uśmiechnął się znowu, podnosząc do góry jedną brew. - głupi?
- Jestem Stróżem Lasu - mruknąłem wyniośle, wyprostowując się jak idiota (bo jestem idiotą)
- Och, przepraszam - skłonił się głupkowato, na co westchnąłem ciężko.
- Wrócimy do tematu? - rzuciłem, rozejrzawszy się po okolicy w poszukiwaniu Ivy. Może schowała się bliżej niż myślałem...
- Zadałem ci pytania, nie odpowiedziałeś na nie - stanął przede mną z kamiennym wyrazem pyska. - Czekam.
- Pomogła mi poznać okolicę i dołączyć do watahy - wytłumaczyłem dziwnie obojętnie. - Fajnie spędza się z nią czas, jest pełna energii i radości... Właściwie, czemu mnie o to pytasz? - posłałem mu zdenerwowane spojrzenie.
- Jestem jej bratem. Mam prawo wiedzieć, z kim się zadaje i jaki jest ten wilk - wzruszył ramionami, siadając na ziemi. - O ile jesteś wilkiem...
- Co? - warknąłem, jeżąc sierść od napływu wściekłości. Nie no, ten Shiroi swoim zachowaniem zaczynał mnie irytować.
- Twój ogon nie jest normalny, albo mam omamy - przechylił głowę na bok, aby lepiej przyjrzeć się mojemu ogonowi.
- Na Terrę, co się dzieje?! - powiedziałem na tyle głośno, że przybiegła Ivy. Spojrzała najpierw na mnie i mój ogon, a później na brata.
Ja nie chcę dzisiaj umierać, Ivy.

<Ivy? Odwaliło mi ;D>