czwartek, 25 lutego 2016

Od Nusari'ego cd Ivy

Widziałem zdenerwowanie w oczach wadery. Wpatrywała się we mnie z nadzieję, jednak co chwilę nerwowo zerkała w stronę wściekłego niedźwiedzia.
Sprawiłem, że z ziemi zaczęły wychodzić długie, giętkie korzenie, które ruszyły na wielkiego misia. Zwierzę odtrąciło jeden z nich łapą, lecz na jego miejscu pojawiły się dwa kolejne. Owinęły się wokół jego łap i lekko zacisnęły.
- Ivy, podejdź tutaj, tylko spokojnie - powiedziałem powoli, nie spuszczając zimnego wzroku z miśka. Wilczyca z przerażeniem na pyszczku podeszłą do mnie. 
Niedźwiedź zaczynał skomleć na swój sposób, więc jednym z korzeni podniosłem go do góry, a potem obróciłem. Teraz stał tyłem do nas, wiercąc się z trudem. Gdy pnącza zniknęły, a zwierzę zniknęło nam z oczu w otoczeniu przestraszonych ryków, parsknąłem rozbawiony.
- C-ciebie to śmieszy? - wydusiła z siebie Ivy, odsunąwszy się ode mnie. Znowu się zaśmiałem.
- Już kiedyś spotykałem się z podobnymi sytuacjami - wytłumaczyłem wesoło, jednak wadera cały czas przyglądała mi się badawczo. - No co?
- Twój ogon - mruknęła cicho, jakby bała się mojej reakcji. Spojrzałem na futro, gdzie zazwyczaj znajdowałem wielką, czarną gwiazdę. 
Nie było jej.
- Co to ma znaczyć?! - wrzasnąłem, obracając się w kółko za kończyną. Unosił się z niej dym. - Ubrudziłaś go?! Pomalowałaś?! - dopytywałem się gorączkowo, wzbijając w powietrze, żeby lepiej przyjrzeć się ogonowi.
- Nie obwiniaj mnie! - warknęła przejęta, a jej głos nie był głosem kłamiącego wilka. - To miała być moja sprawka?! Byłam bardziej przestraszona z tym niedźwiedziem niż ty!
- Co się ze mną dzieje?! - puściłem mimo uszu to, co powiedziała. Zrozumiałem jej słowa, kiedy nie odczuwałem jej obecności. - Ivi? Ivy, gdzie jesteś?!
Widziałem tylko końcówkę jej ogona, znikającą spokojnie między drzewami. Mam ją gonić?

<Ivy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz