niedziela, 28 lutego 2016

Banner

Witam wszystkich, chciałabym powiadomić, że nasza wataha dorobiła się banneru :3
(zrobiłam go sama, nie liczcie na coś wielkiego xd) i chciałabym ażeby każdy członek go wkleił na swoją prezentację na Howrse. no bo cóż... Było by miło ;D


No to ok. Przypominam o pisaniu opowiadań i wklejaniu banneru.
~ Ivy

sobota, 27 lutego 2016

Nowa Beta!

Uwaga, Ivy nasza strażniczka graniczna dostała awans, a mianowicie awansowała na Betę w naszej watasze! Liczę na to, że będę mogła na niej polegać i mieć bezgraniczne zaufanie. Mam nadzieje, że Ivy dalej będzie emanowała swoją serdecznością i pozytywną energią! Gratulujemy!


Od Ivy cd Nusari'ego

Całkowicie się wyłączyłam. Nie wiem, co było wcześniej. Nie wiem, co było potem. Gdzie idę? O ile w ogóle idę. Nie wiem, jak źle było. Coś mnie ciągnęło w przód. O ile to przód. Ale łapy mi się poruszają, tak?
W głowie miałam całkowitą pustkę. Ogłuszające, straszne uczucie, lecz za razem takie... Uspokajające? 
Czułam pod łapami chłodną ziemię. Czuję chłód? Jest ze mną źle...
Nagle między drzewami dostrzegłam jakąś sylwetkę. Chyba wilka. Chciał, nie chciał musiałam tam pójść... A raczej poszłabym tam, gdyby nie mocne szarpnięcie za ogon i wyrwanie mnie z transu. Momentalnie biały wilk został zaatakowany przez trzy, czarne bestie. Wystraszona zawarczałam, a cienie wbiły we mnie zdumione, czerwone spojrzenia
- Wynocha!- krzyknęłam. Cienie skinęły głowami, po czym rozmyły się w powietrzu. Byłam bardziej niż ogłuszona.
- Mogę się mylić, ale tam raczej włazić nie wolno- syknął Nusari wskazując na czarne drzewa, łapiąc się za rozdartą łopatkę. Cienie musiały go tam nadgryźć. Skołowana spojrzałam na ranę wilka, potem na las. Zakazany las.
- Prze... Przepraszam...- tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić. Co mnie opętało?!
- Nie chowam urazy- mruknął niedbale, lecz po chwili spojrzał na swój ogon. Biały ogon. 
Zaniepokojona rozejrzałam się po lesie
- Mam złe przeczucia- wyznałam, ciszej- I strasznie boję się duchów, wiesz?- uśmiechnęłam się do wilka nieco histerycznie- Chyba jest mi niedobrze...
Nagle poczułam na barku coś zimnego. Panicznie się obróciłam w tył, gdzie stał mój napastnik
- Och, przenajświętszy Ice... Shiroi?!- krzyknęłam przerażona, na widok białej, półprzeźroczystej postaci wilka, stojącego obok mnie. Pamiętałam go. Pamiętałam swojego brata! Te same królicze uszy, białe futro, jaskrawe, niebieskie oczy i "lisi ryj"
- Hej siostrzyczko- uśmiechnął się wilk. Spanikowana spojrzałam na Nusari'ego, który wpatrywał się w ducha z równie wytrzeszczonymi oczyma. Chyba zaraz zemdleję...- Tęskniłem.
- Shiroi...- jęknęłam zagubiona
- Porozmawiamy później...- obiecał, po czy zerknął na Nusari'ego- Mam sprawę, do tegoż wilka... 
- A ja to co?- pisnęłam- Widzę Cię pierwszy raz od dawna, a Ty mówisz, że musisz porozmawiać z kimś innym!
- Nie mam prawa Ci tego powiedzieć... Nusiari będzie chciał, to Ci wszystko wyjaśni- westchnął- Ivy, proszę, idź do siebie. Zaraz do Ciebie przyjdziemy...
- No... Dobrze...- wymruczałam wycofując się. Czułam się co najmniej dziwnie...
<Nusari? Nigdy więcej, nie dawaj mi takiego pola do popisu, bo oboje ucierpimy XD>

piątek, 26 lutego 2016

Od Kas'a cd Touki

 Jasne! Świetny jest ten prosty, bukowy stół i krzesła. Lubię prostotę rzeczy użytkowych.
- To świetnie. Masz jakiś pomysł jak to łatwo przenieść? - Touka spojrzała na mnie uważnie.
- Mogę spróbować spuścić to nienaturalną rzeką w moją stronę - zamyśliłem się. - Tylko to musiałoby być w formie Demona.
- A w czym problem?
- Później śpię przez dwanaście godzin - odpowiedziałem przewracając oczami. - Wkurzające.
- Normalnie śpisz niewiele krócej!
- Bo się obrażę!
- Proszę, obrażaj się, ale o buku możesz zapomnieć! - wadera zażartowała.
Łyknąłem napoju rozmyślając. No nie mam wyboru. Po chwili stwierdzam:
- No to masz rację.
Wybuchamy wspólnym śmiechem, a ja zauważam, że mój śmiech jest prawdziwy. Taki śmiech z żartu, nie ironiczny.
- Dziękuję, Touko. - powiedziałem powoli.
- Za co? - wadera wytrzeszczyła oczy.
- Za dom, za jaskinię, za meble, za wodospad, za przyjaźń, za rozmowę, za obudzenie, za pomoc, za imię, za kurz na futrze, za śmiech i za herbatę - odpowiedziałem, zdawałoby się bez emocji, jednak słowa te mają większe znaczenie niż 'kocham cię', nie jednego wilka. - Nie dziękuję za wszystko. Dziękuję, że wpadłem na drzewo, omijając właśnie ciebie.
Niewiele wilków to wie, ale słowa wyroczni, nie są słowami z nieba, z pustki. Prorok słucha, uczy się rozumieć i patrzy w oczy, bo w oczach najwięcej jest napisane. Ja zobaczyłem w oczach Touki, rzecz, której nigdy nie widziałem i nadal nie wiem co to jest. Słuchałem, ale nie zrozumiałem. Ciągle nie wiem, dlaczego nie zostawiła mnie? Po co robi dla mnie coś, dla niczego? Ja nigdy tak nie postępowałem i nie rozumiem tego. 
<Touka?>-

czwartek, 25 lutego 2016

Od Nusari'ego cd Ivy

Widziałem zdenerwowanie w oczach wadery. Wpatrywała się we mnie z nadzieję, jednak co chwilę nerwowo zerkała w stronę wściekłego niedźwiedzia.
Sprawiłem, że z ziemi zaczęły wychodzić długie, giętkie korzenie, które ruszyły na wielkiego misia. Zwierzę odtrąciło jeden z nich łapą, lecz na jego miejscu pojawiły się dwa kolejne. Owinęły się wokół jego łap i lekko zacisnęły.
- Ivy, podejdź tutaj, tylko spokojnie - powiedziałem powoli, nie spuszczając zimnego wzroku z miśka. Wilczyca z przerażeniem na pyszczku podeszłą do mnie. 
Niedźwiedź zaczynał skomleć na swój sposób, więc jednym z korzeni podniosłem go do góry, a potem obróciłem. Teraz stał tyłem do nas, wiercąc się z trudem. Gdy pnącza zniknęły, a zwierzę zniknęło nam z oczu w otoczeniu przestraszonych ryków, parsknąłem rozbawiony.
- C-ciebie to śmieszy? - wydusiła z siebie Ivy, odsunąwszy się ode mnie. Znowu się zaśmiałem.
- Już kiedyś spotykałem się z podobnymi sytuacjami - wytłumaczyłem wesoło, jednak wadera cały czas przyglądała mi się badawczo. - No co?
- Twój ogon - mruknęła cicho, jakby bała się mojej reakcji. Spojrzałem na futro, gdzie zazwyczaj znajdowałem wielką, czarną gwiazdę. 
Nie było jej.
- Co to ma znaczyć?! - wrzasnąłem, obracając się w kółko za kończyną. Unosił się z niej dym. - Ubrudziłaś go?! Pomalowałaś?! - dopytywałem się gorączkowo, wzbijając w powietrze, żeby lepiej przyjrzeć się ogonowi.
- Nie obwiniaj mnie! - warknęła przejęta, a jej głos nie był głosem kłamiącego wilka. - To miała być moja sprawka?! Byłam bardziej przestraszona z tym niedźwiedziem niż ty!
- Co się ze mną dzieje?! - puściłem mimo uszu to, co powiedziała. Zrozumiałem jej słowa, kiedy nie odczuwałem jej obecności. - Ivi? Ivy, gdzie jesteś?!
Widziałem tylko końcówkę jej ogona, znikającą spokojnie między drzewami. Mam ją gonić?

<Ivy?>

środa, 24 lutego 2016

Od Touki cd Kasumi'ego

-Niech pomyślę...Brr, wydaje mi się, że brzozy nie mam, ale taki ciepły, jasny bukowy komplecik by się znalazł.
-Brzozowy byłby najlepszy, no ale skoro nie ma go na stanie, to może skuszę się na tego buka.-stwierdził.
-Buk nie jest wcale taki zły. -jęknęłam.- Moja Beta, Stella w swojej jaskini ma bukową podłogę i bukowe meble, które świetnie się komponują. -uśmiechnęłam się.
-Domyślam się, rozmyślałem również nad bukiem. No cóż, nie ma co gdybać, chodźmy obejrzeć ten cudny buk.
***
Wybraliśmy drogę na skróty, zdecydowaliśmy się na skrót przez rzekę,  ponieważ jaskinia Kas'a była odległa o dobry kilometr od mojej. Zazwyczaj idąc do niego szłam naokoło, lecz idąc dłuższą drogą załatwiałam od razu swoje alfowskie obowiązki, więc po prostu szło mi to na rękę.
Po dotarciu do mojej jaskini, poprosiłam basiora, by się rozgościł, następnie zaprowadziłam go do mojej rupieciarni, a sama poszłam zagotować wodę na herbatę.
-Słuchaj, pooglądaj sobie tutaj rzeczy, a ja pójdę zrobić nam coś do picia.-uśmiechnęłam się i ruszyłam do kuchni, zostawiając basiora samego wraz z pajęczynami i kurzem.
***
Po 15 minutach idąc po małych schodkach do piwnicy i niosąc mój specjał, czyli herbatę z miodem i cytryną, zawołałam ochoczo:
-Kas! Cho no, wyjdź już z tej piwnicy.
Basior wyszedł cały siwy, jego futro było w resztkach pająków i jakiś innych dziwnych rzeczy. Podeszłam do niego i zachichotałam.
-Mogłam tu trochę posprzątać..-powiedziałam kierując wzrok na drzwi od rupieciarni.
-E tam, zaraz i tak się gdzieś wytarzam. -prychnął, a ja podałam mu kubek.
-I co znalazłeś parę rzeczy, które by ci odpowiadały?

<Kas? >

poniedziałek, 22 lutego 2016

Od Ivy cd Nusari'ego

Przez ten uśmiech ze strony wilka, aż się zaśmiałam. On na serio był uroczy!
- To wyzwanie?- zapytałam złośliwie się uśmiechając
- Może nazwałbym to inaczej- stwierdził odwzajemniając mój uśmiech. Czyli wyzwanie. Bez zapowiedzi skoczyłam wprost na wilka, szeroko się szczerząc, lecz jak się spodziewałam- uniknął "ataku" wyskakując z jeziora. Rzuciłam się za nim, rozchlapując na boki wodę krótkimi podskokami i śmiałam się w głos, uradowana. Gdy w końcu byłam poza wodą, biały wilk już stał przodem do mnie szeroko się szczerząc. Oboje wstaliśmy na tylne łapy i zaczęły się przepychanki, niezbyt mocne ugryzienia i kupa śmiechu
-Poddaj się!- krzyknęłam napierając barkiem na klatkę piersiową Nusari'ego. Mimo wszystko, był ode mnie większy i na ugryzienie go w okolice szyi nie miałam szans, chyba, że akurat się garbił 
-Ja mam się poddawać?- zaśmiał się wilk, odpychając mnie łapami. Umiejętności to On miał, ale za każdym atakiem ja odwdzięczałam się tym samym, próbując odwzajemnić siłę jaką w to wkładał. 
Nagle oboje przestaliśmy się ruszać, ignorując fakt, że jesteśmy do siebie "przytuleni" w jakimś sensie Coś mi nie pasowało 
- Słyszałaś to, prawda..?- zapytał wilk. Skinęłam delikatnie głową, nasłuchując nietypowego dźwięku. Instynktownie spojrzałam w prawo
- Niedźwiedź!!!- wrzasnęłam odskakując od Pana Uroczego. Wielkie, brązowe bydle wydało z siebie potężny ryk, a my wpatrywaliśmy się w siebie zszokowani. To znaczy, wpatrywalibyśmy się w siebie, gdyby nie fakt iż bestia zaczęła na nas biec. 
- O kurde, kurde, kurde!- krzyczałam podkulając ogon między łapy. Biegłam tyłem, z przerażeniem obserwując niedźwiedzia. Nagle mnie olśniło! A raczej to Nusari mnie olśnił
- Użyj demonów!- krzyknął równie wystraszony co ja. Zacisnęłam zęby i raz, po raz tupałam łapami zatrzymując się w miejscu. Na bestię rzuciły się trzy cienie, bezmyślnie gryząc go po wszystkich fragmentach ciała
- One nie dadzą z nim rady...- jęknęłam przypatrując się "akcji", po czym spojrzałam na wilka stojącego obok mnie- Mogę kierować tylko trzema na raz... A mocy innych użyć nie mogę...- posłałam wilkowi nerwowe spojrzenie. W sumie, to wyglądało na to, że Nusari chyba się uspokajał... A ja wręcz przeciwnie
<Nusari?>

Od Kasumi'ego cd Touki

Wróciłem, dość okrężną drogą do mojej jaskini, zahaczając o łąkę. Jednocześnie myślałem nad tym wszystkim, czego doświadczyłem w przeciągu ostatnich kilku dni. Znalazłem "dom" - pierwszy sukces. Ciągle żyję - drugi. I wszystko byłoby super, gdyby nie dziwne uczucie ciepła na sercu, jak to określano w wiekowych księgach starego Manu. Najwidoczniej miłość, jako bycie miłym nie jest dla mnie. Z drugiej strony jeszcze nie umarłem, ani nawet łapy nie złamałem mimo zderzenia z drzewem, więc może wyjdzie mi to na dobre. Dobra karma nie jest zła... Tylko co to ma znaczyć, pierniku? Jak zwykle nic nie rozumiem. Ponownie zająłem się meblowaniem. Tym razem wyrzeźbiłem podłogę na obu piętrach i zbudowałem podstawę kominka. Jak zwykle znużony 'strasznie ciężką' pracą położyłem się. Kocham spać. To moja ulubiona część życia. No, oprócz tych snów przejętych przez Manu, nienawidzę ich. Na szczęście tej nocy nikt nie zakłócał mojego spokoju.

***

Następnego ranka, otworzyłem zaspane oczy, słysząc jakieś wołanie. Szybko spróbowałem oprzytomnieć, lecz nadal z pół przymkniętymi powiekami wyjrzałem z jaskini. Przede mną stała Touka, uśmiechnięta od ucha do ucha.
- Widzę, że nie jesteś rannym ptaszkiem - zaśmiała się. - Kasumi. Halo?
Wadera machnęła mi łapą przed oczami, zauważywszy, że nie kontaktuję.
- Co? Sorry, nie do końca ogarniam co się dzieje... - odpowiedziałem, przecierając oczy. - Co cię tu sprowadza?
Zapytałem po dłuższej chwili. Mój wzrok powrócił do jako takiego stanu, więc rozejrzałem się dookoła. Wyskoczyłem z jaskini i stanąłem obok Touki.
- Akurat przechodziłam obok i pomyślałam, że przyszedł byś te meble obejrzeć.
- Jasne! Dobra, jak dla mnie trochę za wcześnie...
- Jest dwunasta! - wadera krzyknęła, a ja się zaśmiałem.
- No tak, ale wczoraj długo pracowałem i w ogóle. W końcu doszedłem do wniosku, że najlepiej by mi jasne drewno pasowało. Masz jakiś brzozowy komplecik na zbyciu może?

<Touka?>

niedziela, 21 lutego 2016

Od Nusari'ego cd Ivy

Czułem się dziwnie. Głupio? Czy byłem zmieszany? Chciałem zapaść się pod ziemię po tym, co powiedziała Ivy? Nie, najzwyczajniej w świecie czułem się głupio.
- No chodź szybciej, bo zaraz będziesz pierwszą istotą, widzącą moją przemianę w żywą rzeźbę! - zaśmiała się. Wlokłem się za nią, myśląc nad tym, co powiedziała. Ja jestem uroczy?
Zatrzymaliśmy się przed wodospadem po pięciu minutach. Szum wody, pojedyncze uderzenia kropel o kamień dodawały temu miejscu piękna i tajemniczości. Wadera wskoczyła z impetem do wody, rozbryzgując ją na wszystkie strony, lecz ja przez moment stałem nad brzegiem i szukałem odpowiedniego miejsca do skoku.
- Na co czekasz? - wilczyca wynurzyła się spod powierzchni metr od lądu. 
- Patrzę - nie obchodziło mnie, czy zabrzmiałem teraz jak idiota. Skierowałem łapy w stronę jednego z wielkich kamieni, stanowiących malutkie, trwałe wysepki, obrośnięte roślinami. Kiedy już stałem na szczycie głazu, Ivy podpłynęła bliżej. Piach, który zszedł z jej sierści, pływał wokół niej jak cień. 
- Polecisz, czy mam ciebie złapać? - zawołała.
- Nic z podanych - stworzyłem przed sobą wysoką kulę wody. Spłaszczyłem ją, po czym wskoczyłem na nią pewnie. Ivy przesunęła się na bok, obserwując mój pokaz. Ruszyłem z wodną deską na środek zbiornika, a potem sprawiłem, że zniknęła. Spadłem do wody.
- Brawo! - usłyszałem z góry. Nawet pod powierzchnią mogłem coś usłyszeć. - Wyłaź już!
Miałem w planach coś jeszcze. Mijałem wodne rośliny oraz kamienie przy dnie, dopóki nie znalazłem się pod Ivy. Odbiłem się od ziemi, a później wyrzuciłem nas do góry. Usłyszałem, jak wilczyca pisnęła radośnie.
- Chcesz się bić, poważniaku? - posłała mi łobuzerskie spojrzenie, stojąc w wodzie do brzucha. Usiadłem na dnie, więc tylko głowa znajdowała się nad powierzchnią.
- Spróbuję sobie wyobrazić, jak mnie pokonujesz - wyszczerzyłem kły w jej stronę.

<Ivy? <: >

sobota, 20 lutego 2016

Od Fade'a cd Stelli

Popatrzyłem na nią nieco zaskoczony, ale w gruncie rzeczy wiedziałem, że wadery i ich ciekawość..jest ogromna, dlatego wpuściłem do płuc dużo powietrza i spojrzałem na Stellę.
-Jak wiesz jestem podróżnikiem, więc ciągle zmieniam miejsce pobytu. Owszem zdarzyło się i to nie raz, że miałem partnerkę, lecz prawdziwą miłością darze tylko podróże, dlatego wybrałem drogę samotnego wilka. -odparłem. -A ty masz kogoś? Z twojego zachowania wnioskuję, że nie. -uśmiechnąłem się szyderczo.
-Phi, właśnie, że mam. Tyle, że e..Jest w innej watasze..Tak, codziennie wieczorem do siebie wyjemy w utęsknieniu i rozpaczy. -powiedziała.
-W takim razie już wiem co tak buczy wieczorami. Zdawało mi się, że to jakiś rozwścieczony łoś, ale teraz już wiem, że to tylko ty. -zaśmiałem się,
-Spadaj..
-Oj nie obrażaj się, żartuje tylko.
Nastała chwila ciszy, dlatego dla złagodzenia sytuacji rozpocząłem nowy temat.
-A ty lubisz podróże, podróżować? Byłaś gdzieś daleko kiedyś? -powiedziałem przynosząc kawowe ciastka.
<Stella? >

Od Ivy cd Nusari'ego

Widok tańczących wokół drzewka zielonych iskierek wzbudził we mnie zachwyt. To było piękne! Nagle padło pytanie "A co Ty potrafisz?"
Jak przedstawić się z najlepszej strony? 
Cicho odchrząknęłam, zamykając oczy i już po chwili usłyszałam niemrawy wydech wilka. Uśmiechnęłam się pod nosem, wskazując wilczego cienia- demona, który stał przed nami nieruchomo, tylko czekając na moje rozkazy.
-Władam takimi potworkami- oznajmiłam, a demon tylko zmierzył wzrokiem stojącego obok mnie wilka, po czym znów wpatrywał się we mnie czerwonookim spojrzeniem. Gestem łapy nakazałam cieniowi odejść, co też zrobił- Prócz tego władam śmiercią, lodem i jestem odporna na magię- dodałam. Wilk ponownie wbił we mnie tajemnicze spojrzenie.- I wątpię, aby Twoje umiejętności ograniczały się do leczenia krzaczków, co jeszcze potrafisz?- zapytałam radośnie
Biały basior się chwilę zamyślił
- Trochę władam wodą i naturą- odpowiedział cicho
- Brudas, poważniak, do tego nieśmiały... Jesteś uroczy- zachichotałam, wznawiając marsz- To chodź teraz, Panie Uroczy nad wodospad, bo się chyba zaczęłam kleić- palnęłam, nawet nie sprawdzając czy wilk idzie za mną. Słyszałam jego powolne kroki. W końcu musiałam się zatrzymać- No chodź szybciej, bo zaraz będziesz pierwszą istotą widzącą moją przemianę w żywą rzeźbę!- uśmiechnęłam się
<Nusari?>

środa, 17 lutego 2016

Od Nusari'ego cd Ivy

- Ciebie to śmieszy? - sarknąłem nieco przejęty jej zachowaniem. Wadera znowu na mnie spojrzała.
- Trochę... - objęła łapami brzuch. - Trochę bardzo...
- Tyle, to ja widzę - bąknąłem, podnosząc do góry jedną brew, kiedy wilczyca w komiczny sposób podniosła się do góry. - Jesteś cała w liściach.
- No i? - wystawiła w moją stronę kolorowy język. Uśmiechnąłem się tylko i wznowiłem marsz. Ivy dogoniła mnie szybko. - Też chcesz być brudny?
- Tak, poproszę - mruknąłem sarkastycznie, jednak wadera albo odebrała to w inny sposób, albo miała po prostu ochotę uwalenia kogoś wszystkim, co znalazła w lesie. Kiedy poczułem, jak moja sierść zaczyna lepić się od błota, mchu oraz małych gałązek, posłałem wilczycy mordercze spojrzenie. 
- Brudas i poważniak - Ivy minęła mnie dumnym korkiem, gdy ja próbowałem rozłożyć skrzydła. W końcu mi się udało, więc czym prędzej wzbiłem się w powietrze, po czym zrzuciłem z siebie część błota nad grzbietem wadery. - Jak tylko wrócimy do twojej jaskini, idziemy się kąpać! - wrzasnęła z dołu, a następnie pędziła pode mną między krzakami.
Odnalezienie moich bagaży i droga powrotna minęły znacznie szybciej. 
- To dokąd idziemy się kąpać? - zapytałem, odkładając moją torbę w kąt jaskini. Umeblowaniem zajmę się później.
- Nad wodospad! - Ivy aż podskoczyła do góry. Pierwsza wyszła z jaskini, a ja za nią. Po drodze spotkaliśmy zeschnięte drzewko, przy którym instynktownie się zatrzymałem. - Co robisz?
- Nie musi już umierać - powiedziałem spokojnie, dotykając łapą roślinki. Zielona smuga zatańczyła wokół łodyżki, a potem zniknęła w listkach.
- Wow - wydusiła z siebie wadera. - Nieźle.
- Dzięki - spuściłem wzrok zawstydzony. - A ty co potrafisz?

<Ivy?>

poniedziałek, 15 lutego 2016

Od Stelli cd Fade'a

Popatrzałam na Fade i słodycze. Chwile się zastanawiałam czy jestem na diecie ale skusiłam się.
- Pewnie !- uśmiechnęłam się . Fade nasypał do miski łakocie.
-Proszę częstuj się...- podsunął miskę i wziął jedno ciastko i zjadł.
-Mmm pycha- rzuciłam się na słodycze jak bym nigdy ich nie widziała. A Fade poszedł zrobić herbatę. Jak go nie było zdążyłam zjeść całą miskę. Jak przyszedł to miałam jeszcze zapchany pysk ciastkami. 
-Zjadłaś wszystko !?- patrzał na mnie z przerażeniem . Ja podeszłam i popiłam herbatą ciastka.
-Nom ...Było pyszne ...Przepraszam myślałam ,że nie chcesz.- roześmiał się ,a ja razem z nim .
-Nie no nic nie szkodzi to tylko kilka ciastek.
-Taa cała miska ..pewnie masz mnie za wariatkę- podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy.
-Nie , nie mam Cię za wariatkę ...Tylko za zabawną waderę - Zrobiło mi się miło 
-Dzięki jesteś miły.- Siedzieliśmy i rozmawialiśmy . Fade zdążył zrobić ze trzy herbaty ...godziny mijały a tak miło się rozmawiało. Aż zapytałam się go.
-A Ty masz jakąś waderę ? No wiesz towarzyszkę życia .- Trochę parsknęłam śmiechem.

< Fade ?>

Od Light cd Padme

Postanowiłam zaprowadzić waderę do alfy, ale po drodze złapała mnie za łapę i odparła
- A jak mnie nie przyjmie? – spytała
- Na pewno przyjmie! – powiedziałam z uśmiechem na twarzy i poszłyśmy dalej. Gdy dotarłyśmy już do watahy powiedziałam :
- O! Patrz tu jest. Obie podbiegłyśmy do niej i zapytałyśmy czy przyjmie Padme.
- Z miłą chęcią! - odpowiedziała Touka
- Light! Oprowadź naszą nową waderę po okolicy.
- Dobrze. – Odparłam i chwyciłam wilczycę za łapę i razem pobiegłyśmy w stronę wodospadu.
- Ładny nie? – Spytałam
- P- przepiękny – Zająknęła się wadera i razem wróciłyśmy do watahy.
***
Następnego poranka podbiegłam do wilczycy
I krzyknęłam
- Obuć się obuć się szkoda takiego pięknego dnia.
Padma powoli wstała przywitała się ze mną i razem poszłyśmy na śniadanie. Masz ochotę na jelenia.
- Oczywiście – odparła i razem pobiegłyśmy do lasu. Dłużyło się to, ale znalazłyśmy jelenia. Zjadłyśmy go i zorientowałyśmy się, że już wieczór. Pożegnałyśmy się i rozeszłyśmy.
<Padme>

sobota, 13 lutego 2016

Od Ivy cd Nusari'ego

Nie wiem dlaczego, ale na chwilę przed oczami zobaczyłam swojego brata. Całego zalanego łzami i zrozpaczonego. Nagle poczułam szturchnięcie mojego nowego kolegi
- Hm? A, nie ma za co - odparłam szybko, nerwowo się uśmiechając, po czym po krótkiej wymianie zdań rozpoczął się wyścig. Zabawnym było patrzeć ja wilk za mną z radością na pysku przeskakiwał przez przewalone kłody i omijał drzewa. Zaśmiałam się na głos, po czym... Nastała ciemność...
***
Otworzyłam niepewnie oczy, unosząc łeb ku górze.
- Gdzie ja jestem..?- zapytałam cicho, rozglądając się dookoła. Byłam całkiem sama, a dookoła panowała tylko ciemność. W sumie, nawet nie wiedziałam, na czym stoję. Wyglądało to tak, jakbym chodziła po wodzie. Czarnej wodzie... Czarnej, niekończącej się wodzie, w której odbijało się światło z czarnego czegoś nad moją głową
-Halo?!- krzyknęłam, lecz odpowiedziało mi tylko echo, które kilkukrotnie docierało do moich uszu, aż w końcu nastała ponowna cisza. To robiło się frustrujące. Usiadłam na zadzie i zaczęłam się rozglądać. To nie tak, że tu było ciemno... Tu było czarno... Wbiłam dwukolorowe tęczówki w "podłogę", która lekko falowała. Powoli uderzyłam łapą o "wodę", która mocniej zafalowała. Cicho zamruczałam, uderzając drugą łapą o podłoże, lecz mocniej. Poczułam zabawne łaskotanie pod łapami. Podniosłam się na cztery łapy i podskoczyłam, a przy upadku całą siłę przerzuciłam na przednie łapy. Przy spotkaniu z moim ciałem woda stworzyła mocne, wielkie fale, na których jeździłam, śmiejąc się przy tym jak szczeniak. Lecz nagle, poczułam, że brakuje mi oddechu i zaczęłam się krztusić
***
- Ivy! Ivy!!!
Wynurzyłam łeb z wody, biorąc pazerny wdech, przy czym musiałam przez chwilę walczyć z jakąś siłą przyciskającą mnie do wody
- Kurde!!!- wrzasnęłam spanikowana, rozglądając się naokoło
- Żyjesz!- odparł entuzjastycznie wilk, a ja potrząsnęłam łbem, próbując wysuszyć chociaż trochę się z kropel wody
- A co się stało?- zapytałam zszokowana
- Uderzyłaś głową o drzewo i zemdlałaś, a potem się uśmiechałaś nieprzytomna. Musiałem coś zrobić- odparł nieco zmieszany, a ja parsknęłam śmiechem przewracając się na grzbiet
-<Nusari?>

piątek, 12 lutego 2016

Od Nusari'ego cd Ivy

Tego uczucia nie potrafiłem określić. Miałem w głowie tyle myśli i słów, że przez moment wylatywały one z moich uszu. Kiedy wyczułem cierpliwe spojrzenie wadery na sobie, potrząsnąłem głową, po czym spojrzałem na jamę.
Było to kamienne schronienie, zewnętrzne ściany oraz wejście pokryte grubą warstwą mchu. Dzięki niemu otoczenie stało się o wiele bardziej zielone. Drzewa otaczały nas ze wszystkich stron oprócz części jaskini.
Weszliśmy do środka. Wadera, znajdując jakąś skalną półkę z prawej strony, wskoczyła na nią i usadowiła się wygodnie. Oczarowany zacząłem rozglądać się po jaskini. Widząc to, Ivy parsknęła wesoło, lecz nie chciałem teraz zwracać na nią uwagi. 
- Norwegia - wydusiłem z siebie nieświadomie, a kiedy zorientowałem się, co się właśnie stało, spuściłem głowę speszony. Wilczyca spojrzała na mnie zaciekawiona. - Pytałaś mnie o moje pochodzenie...
- Czasami wydaje mi się, że twoja reakcja jest zbyt opóźniona - sarknęła radośnie, po czym zeskoczyła na dół. Obdarzyłem ją urażonym spojrzeniem, na co ona znowu się zaśmiała.
- Skoczę po swoje rzeczy, może masz ochotę się ze mną przejść? - zapytałem po dłuższej chwili, która znowu zapanowała w jamie.
- Skoro chcesz skoczyć, to skaczmy - i tak oto Ivy opuściła mój nowy dom w podskokach jak owieczka ze snów. Wyglądała zabawnie, więc pozwoliłem sobie pośmiać się przez moment.
- Wiesz, co jest ciekawe? - zagaiłem, kiedy już szliśmy w kierunku wodospadów, aby potem zakręcić w lewo i odnaleźć moją torbę. - Śmieje się rzadko, a ostatnio robiłem to prawie rok temu. Dzięki.
Wadera nie odpowiedziała mi. Miała przygnębioną minę, co nieco zbiło mnie z tropu. Trąciłem ją skrzydłem, lecz dopiero po chwili ocknęła się z zamyślenia.
- Hm? A, nie ma za co - może i znałem ją dopiero godzinę, a nawet mniej, wydawało mi się, że coś jest nie tak. - O, zobacz! Wodospad! Dokąd teraz?
- W lewo. Ścigamy się? - rozłożyłem skrzydła, posyłając jej łobuzerskie spojrzenie. Gwiazda na moim ogonie zatrzęsła się razem z nim. 
- Widzimy się na miejscu! - i już jej nie było. Tym razem głos był żywszy, taki, jaki usłyszałem, kiedy ją spotkałem.
Uśmiechnąłem się pod nosem, a następnie poleciałem między drzewami w kierunku, w którym zmierzała wadera.

<Ivy? *jaka wena u mnie)

czwartek, 11 lutego 2016

Od Ivy cd Nusari'ego

Warto teraz Go nazwać idiotą? Trochę dziwne pytanie... Ale lepiej czasami się powstrzymać
- Jesteśmy otoczeni drzewami- stwierdziłam posyłając basiorowi lekki uśmiech, przez co On się nieco skrzywił- Chodź, mogę Ci kilka pokazać- oznajmiłam, po czym radośnie wskoczyłam na jedną ze ścieżek, a wilk postanowił podążyć za mną. Ponownie nastała przenikliwa cisza. Opuściłam głowę lekko w dół
- Więc...- mruknęłam cicho, zastanawiając się nad tematem do rozmowy. Na ogół jestem dosyć rozgadana, ale teraz po prostu miałam w głowie czarną, smutną pustkę.
-Więc... Nusari, skąd pochodzisz?- zapytałam zerkając na basiora. Patrzył gdzieś w dal, wyraźnie zamyślony- Nusari..? Poważniak...- zaśmiałam się, lecz to nic nie dało. W końcu się zatrzymałam, a wilk na mnie wpadł, po czym jak oparzony odskoczył. Wyglądało to dosyć komicznie, jak tak wielki wilk przez jedno dotknięcie odskakuje, jakby zobaczył niedźwiedzia.
-Prze... Przepraszam- wyjąkał, a ja się zaśmiałam
-Nic się nie stało- odparłam wznawiając marsz. Wyraźnie zawstydzony biały wilk postanowił zachować między nami większą odległość i chwilę poczekał zanim ruszył za mną. Dotknięcie mnie to taki koszmar..? No nic, nie wnikam. Znudzona ciszą zaczęłam cicho nucić pierwszą, lepszą piosenkę jaka napatoczyła mi się do głowy. W końcu się zatrzymałam, a basior tym razem na mnie nie wpadł
- Jedna z jaskiń otoczonych lasem- oznajmiłam wskazując na średniej wielkości, kamienne schronienie gdzie nie gdzie porośnięte mchem, po czym spojrzałam wilkowi w oczy
<Nusari?>

Od Nusari'ego do Ivy

Dzień był dość ciepły, jednak czasami wiał przeraźliwie silny wiatr. Postanowiłem się przejść nad wodospad z racji, że nie miałem nic ciekawego do roboty. Tereny już poznałem, teraz wystarczyło tylko znaleźć jakąś wygodniejszą jaskinię, a potem spróbować znowu znaleźć sobie zajęcie.
Wiatr uderzył w moje plecy, a pióra ze skrzydeł ugięły się pod jego siłą. Do głowy przyszła mi szalona myśl;... Rozłożyłem skrzydła na boki, po czym podskoczyłem nad ziemię, a silny powiew pchnął mnie w ten sposób. 
Dzięki mojemu szczęściu w pewnym momencie przydzwoniłem głową w drzewo. Mruknąłem coś pod nosem, a następnie, kiedy już zorientowałem się, że wodospad znajduje się przede mną, ruszyłem w jego stronę.
Woda była zimna, co przynosiło mojej krtani ulgę. Byłem potwornie spragniony... Po chwili uniosłem pysk do góry, z którego kapała woda, a moim oczom ukazała się dość nietypowa, biała wadera. Znaczy, pojawiła się tam kilka sekund temu, wcześniej jej nie było.
- Hej! - obróciłem się w stronę głosu, lecz nic tam nie zauważyłem. - Tutaj! - obracałem się jak idiota na wszystkie strony, co najwyraźniej rozbawiło wilczycę. - Coś ty taki wolny?
W odpowiedzi wzbiłem się do góry. Zawisłem kilka metrów nad ziemią, obserwując ją i jej ruchy uważnie, więc zatrzymała się raptownie przede mną, a liście oraz tumany kurzu opadły za nią w zwolnionym tempie. 
- Odpowiesz mi, poważniaku? - zadrwiła, na co przewróciłem oczami. 
- Nie jestem "poważniakiem" - wadera uśmiechnęła się szeroko. - Miałaś jakieś plany co do mnie, czy tylko chciałaś pobiegać?
- ... Nie wiem... - rozejrzała się wokół siebie. Wróciłem na ziemię, dzięki temu mogłem lepiej przyjrzeć się waderze. Miała czarne oraz szare plamki na całym ciele, a oczy w dwóch różnych kolorach. W lewym uchu zauważyłem kilka kolczyków. - Gonisz! - zawołała, dotykając mnie szybko łapą, a potem widziałem tylko piach i liście, unikające silnych łap wilczycy.
Co mógłbym zrobić? Ruszyłem w pogoń za waderą, co zajęło mi dłuższą chwilę. Podążając jej śladem, znalazłem się nad jeziorem. Słońce minimalnie chyliło się ku zachodowi, więc tworzyło romantyczną lub tajemniczą aurę, przynajmniej dla mnie to pierwsze. Począłem rozglądać się po terenach, aż wreszcie znalazłem jej biały ogon, wystający z gęstych krzewów, które nabrały ciemniejszej barwy. Podleciałem do niej cicho, po czym dotknąłem futra znalezioną wcześniej gałązką. 
- Bu! - ryknąłem, lądując na ziemi. Uśmiech wymalował się na moim pysku. - Dogoniłem ciebie!
- Wystraszyłeś mnie! - wilczyca posłała mi urażone spojrzenie. Kiedy już udało jej się wygramolić z krzaków, zerknąłem na nią przepraszająco. - Poważniak.
- Ile razy mam powtarzać, że nie jestem poważniakiem?! - na to wilczyca uśmiechnęła się przerażająco szeroko.
- Och, tylko nie wybuchnij, ....? - spojrzała na mnie.
- Nusari - mruknąłem tylko, zginając przy okazji skrzydła.
- Ivy - odparła, a jej wzrok był w tym momencie nad wyraz podejrzliwy. Nastała potwornie długa i krepująca cisza.
- Hm, więc, Ivy... Czy są tu jeszcze jakieś jaskinie, otoczone drzewami? - powiedziałem wreszcie. Wzmianka o drzewach mocno zdziwiła waderę, co potwierdzał jej wyraz twarzy.

(Ivy?)

poniedziałek, 8 lutego 2016

Od Touki cd Snow

-Okej, nic się nie stało, przecież to nie jej wina, że nie wiedziała. -mrugnęłam okiem  stronę smoczycy. -To jak rozejrzysz się? Na pewno ci się spodoba. -zagaiłam.
-Dobrze.
Snow wraz z Veyrą chodziły i oglądały jaskinie, na ich pyskach rysowało się wyraźne zadowolenie.
-Oh..Touko tu jest fantastycznie. Jaskinia jak ze snów. -skwitowała.
-Doskonale, w takim razie urządźcie się pomału, a ja pójdę zobaczyć co w watasze gra..Później wpadnę by wam pomóc. -uśmiechnęłam się i wyszłam.

<Snow? Jak urządziłaś jaskinię? ;) >

poniedziałek, 1 lutego 2016

Od Snow cd Touki

Kiedy zobaczyłam jaskinię oniemiałam, nigdy nie miałyśmy tak dużej jaskini , by zmieścić się we dwójkę z Veyrą. Smoczyca gdy tylko ją zobaczyła od razu podleciała w powietrzu i wylądowała w jaskini. 
-Podoba mi się tu- powiedziała do mnie Veyra. Uśmiechnęłam się, a potem popatrzyłam na Toukę. 
-Bardzo ci dziękujemy- powiedziałam za nas obie, czyli mnie i smoka. Wadera się uśmiechnęła. 
- Proszę bardzo- odparła. 
- Przeproś ją ode mnie, nie chciałam jej sprawiać dyskomfortu w czasie lotu, myślałam ,że tak lubi jak ty.- powiedziała do mnie towarzyszka.
- Veyra cię przeprasza za lot, myślała ,że lubisz tak latać. Ze mną tak zawsze lata, bo ja to lubię. -powiedziałam i przeprosiłam za smoczycę waderę. 


<Touka?>